Czy liczebność polskiego wojska w Iraku zmieni się po ostatnich wydarzeniach?

Reklama

Pamiętajmy, że polscy żołnierze biorą udział w stabilizacyjnej misji szkoleniowej, którą prowadzi Sojusz Północnoatlantycki. Nie zmieniamy jej charakteru. W miniony poniedziałek odbyło się spotkanie Rady Północnoatlantyckiej, która zaznaczyła, że misja zostaje utrzymana, choć ograniczona - żołnierze pozostaną na terenie swoich baz. Nie podejmujemy żadnych dodatkowych działań. Polscy żołnierze są bezpieczni, irański atak na dwie bazy nie wprowadził żadnych negatywnych skutków. Nikt nie ucierpiał, infrastruktura baz również nie została znacząco naruszona. Monitorujemy sytuację i w razie potrzeby będziemy reagować, jednakże dziś nie rozważamy kwestii zmniejszenia lub zwiększenia liczebności wojsk w tamtym rejonie. Aktywne są polskie cywilne i wojskowe służby zarówno w Polsce, jak i w Iraku. Na razie nic nadzwyczajnego się nie dzieje.

Kiedy polscy żołnierze będą mogli wrócić do swoich szkoleń?

Gdy sytuacja się unormuje. Dziś trudno spekulować o tym kiedy to nastąpi. Liczymy na to, że w ciągu kilku dni wszystko powróci do normy. Zawieszenie misji ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa personelu.

Czy w ogóle polscy żołnierze są potrzebni w Iraku?

To pytanie, które często dziś zadaje opozycja. Przypomnę, że obecność Polaków jest wynikiem wspólnych decyzji sojuszniczych. Występujemy w niej jako członkowie misji szkoleniowo-stabilizacyjnej Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jesteśmy jednym z państw stanowiących tę misję i na razie to się nie zmieni. Jeśli jednak rekomendacje Rady Północnoatlantyckiej się zmienią i np. orzeknie ona, że misja dobiegła końca, to z pewnością niezwłocznie polscy żołnierze wrócą do kraju.

Stanowisko Rady jest kształtowane również przez Polskę. Jakie stanowisko zajmiemy?

Nie ma żadnych rekomendacji co do tego, aby zmieniać obecny stan czy wycofać żołnierzy z Iraku. Ewentualna decyzja zostanie podjęta w oparciu o to jak sytuacja potoczy się w najbliższym czasie.

Jak może dalej rozwinąć się kryzys na linii Stany Zjednoczone-Iran?

Reklama

Trudno dziś na ten temat spekulować, sytuacja jest dynamiczna. Kluczowym elementem było wczorajsze wystąpienie Donalda Trumpa , w którym nie padły słowa o eskalowaniu konfliktu, nie było zapowiedzi działań militarnych. Ważnym elementem wypowiedzi prezydenta USA była również zapowiedź rozmów w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego dotycząca dalszych działań.

Sam fakt, że minęło tyle czasu od ataku do oświadczenia Prezydenta Trumpa chyba świadczy o chęci łagodzenia sytuacji?

Nie doszukiwałbym się tutaj drugiego dna. Myślę, że Prezydent zareagował adekwatnie do sytuacji - nikt nie zginął, nie ma też większych strat materialnych. Nikt nie chce eskalacji konfliktu i wywołania wojny. Wypowiedź Prezydenta wskazywać może, że sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie się stabilizowała.

Czy Pana zdaniem zabicie przez Stany Zjednoczone generała Ghasema Solejmaniego było konieczne?

Stany Zjednoczone jednoznacznie wskazały, że miały na celu ochronę bezpieczeństwa swoich obywateli. Tym samym chciały przeciąć aktywność Iranu, która nie tylko narażała na zagrożenie np. pracowników ambasady USA, ale również wpływała niekorzystnie na państwa ościenne, prowadząc je do destabilizacji. Oczywistym jest również, że USA sprzeciwia się islamskim radykałom. Nie dziwię się, że Stany Zjednoczone jako światowe mocarstwo nie pozostało obojętne na sytuację, w której bezpieczeństwo i życie ich obywateli jest zagrożone . Lekceważenie tej sytuacji mogło doprowadzić do niekorzystnych konsekwencji nie tylko w samej Zatoce Perskiej. Z komunikatów płynących z Waszyngtonu można bez wątpienia uznać, że za dużą częścią ataków na USA stał właśnie ten irański generał. A pamiętajmy, że mowa o zamachach na cywilną ludność Stanów Zjednoczonych czy stacjonujących na Bliskim Wschodzie żołnierzy. Trudno zatem uznać działania USA za zbrodnicze czy nieuzasadnione.

Niektórzy, np. posłowie Konfederacji podkreślają, że taki atak jest wyrazem pychy USA - doszło do niego w obcym państwie, które nie było o tym informowane. Ich zdaniem Polska powinna raczej skrytykować takie działania.

Pamiętajmy, że operacja Stanów Zjednoczonych nie odbywała się pod egidą NATO. W związku z tym jako Polska nie mamy z nimi nic wspólnego. Nie możemy być utożsamiani z zabójstwem generała Solejmaniego. To były wewnętrzne działania operacyjne Stanów Zjednoczonych, niekonsultowane z członkami Sojuszu. I tylko Stany Zjednoczone powinny ponosić konsekwencje tych decyzji.

Jesteśmy sojusznikiem USA.

Tak, ale to co innego. Nasza obecność wojskowa w tamtym regionie jest podyktowana zobowiązaniami wynikającymi z NATO. Nie jesteśmy tam po to, aby uczestniczyć w jakimkolwiek konflikcie zbrojnym. Wręcz przeciwnie - w żadnym wypadku nie chcielibyśmy dążyć do eskalacji. Chcemy pomóc w stabilizowaniu sytuacji w samym Iraku po długoletniej wojnie w tym kraju. Dziś charakter polskiej obecności w Iraku jest całkowicie odmienny od tej jaka miała miejsce kilkanaście lat temu.

Jak Pan odbiera katastrofę ukraińskiego samolotu w Teheranie?

Na razie wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z tragicznym zbiegiem okoliczności. Oczywiście w obecnej sytuacji pewne spekulacje same przychodzą na myśl, jednak chcę wierzyć, że obecny kryzys nie miał z tym nic wspólnego. Szczegóły zostaną zapewne ustalone w wyniku prac komisji badających tę sprawę. Na razie trudno jednoznacznie stwierdzić co mogło być przyczyną tragedii.