Paulina Nowosielska: Koronawirus z Wuhan ma już swoją nazwę - 2019-nCoV, a dzięki elektronowemu mikroskopowi wiemy, jak wygląda. Czy wiemy jednak, jak się przed nim obronić?

Reklama

Dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz: Aktualnie nie ma skutecznych leków przeciw nowemu koronawirusowi. Ale możemy, a nawet powinniśmy, stosować uniwersalne zasady zapobiegania infekcjom, takie jak częste mycie rąk wodą z mydłem, dezynfekcja ich za pomocą środków dostępnych w aptekach, czy drogeriach, kichanie w zgięcie łokciowe, w przypadku kataru - stosowanie jednorazowych chusteczek higienicznych, a po ich użyciu zwijanie w taki sposób, aby dłońmi nie dotykać wewnętrznej strony chusteczki, następnie wyrzucenie do pojemnika i, oczywiście znów, mycie oraz dezynfekcja rąk. Kolejna kwestia to unikanie skupisk ludzi, zatłoczonych pomieszczeń, czy stosowanie jednorazowych maseczek twarzowych na nos i usta. Pamiętajmy też o ubieraniu się stosownie do temperatury na zewnętrz, wietrzeniu pomieszczeń, aktywności ruchowej dostosowanej do możliwości, czy naturalnych witaminach w pożywieniu.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że wirus dotrze do Polski? Niedawno był w dalekich Chinach, teraz jest już w Europie.

To prawda, dzisiaj nie jest problemem przemieszczanie się na drugi koniec świata, a Chiny, czy ogólnie Azja, to popularny kierunek podróży Polaków. Kilkoro polskich studentów, przebywających w Wuhan, czyli miejscu pojawienia się nowego wirusa i pierwszych zachorowań, wróciło do Polski, bez objawów infekcji. To bardzo dobra wiadomość. Niemniej jednak to nas nie zwalnia z czujności i ostrożności. Podkreślić trzeba, że wszystkie przypadki w Europie to „zawleczenia”.

Czy wirus z Wuhan jest szczególnie groźny?

Wirus jest nowy, choruje coraz więcej ludzi nie tylko w Azji, ale na innych kontynentach. Z tej perspektywy - tak, można powiedzieć, że jest groźny. Dotychczasowe obserwacje osób, które zachorowały wskazują, że w grupie ryzyka znajdują się ludzie najmłodsi i najstarsi, oraz obciążeni chorobami przewlekłymi. Z drugiej strony każde państwo posiada procedury dotyczące zapobiegania zakażeniom wywołanym nowymi czy szczególnie niebezpiecznymi patogenami, które są wprowadzane w zależności od oceny sytuacji (analizy ryzyka) na określonym terenie. Ponadto instytucje międzynarodowe takie jak CDC, ECDC, WHO na bieżąco śledzą i analizują sytuację. Nasz kraj oczywiście jest w kontakcie z tymi instytucjami.

Czy rzeczywiście mamy do czynienia z epidemią?

Tak, stale wzrastająca liczba zachorowań spowodowanych nowym patogenem, dotychczas nie występującym na świecie, odpowiada definicji epidemii.

Czy wiadomo, jaka jest droga rozprzestrzeniania się wirusa?

Dotychczasowe obserwacje wskazują, że zakażenie następuje drogą kropelkową poprzez wdychanie cząsteczek aerozolu zawierającego wirusa, który powstaje podczas kaszlu lub kichania osoby zainfekowanej. Do zakażenia może także dojść poprzez dotknięcie ust lub nosa rękoma, na których znajdują się cząsteczki wirusa. Inaczej mówiąc styczność z osobą zakażoną lub chorą stanowi duże ryzyko zakażenia nowym koronawirusem.

Czy czeka nas powtórka z wydarzeń, jakie obserwowaliśmy w przypadku zespołu ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej (SARS) czy zespołu oddechowego na Bliskim Wschodzie (MERS)?

Sam fakt potwierdzenia w badaniach, że nowy wirus należy do koronawirusów, jest ważną informacją, ale niestety niewystarczającą do określenia innych jego cech jak np. patogenność, potencjał epidemiczny. To dopiero początek dalszych poszukiwań (badań) dotyczących źródła zakażenia, rezerwuaru wirusa, dróg szerzenia drobnoustroju, zaraźliwości, powikłań itd. zwrócimy uwagę się szybkość podjętych działań zapobiegawczych, informacyjnych i oczywiście badawczych, zarówno w Chinach jak i w innych częściach świata, to jest nadzieja, że wspomnianego scenariusza uda się uniknąć.

Czy świat jest w ogóle w stanie zabezpieczyć się przed szybkim rozprzestrzenianiem się wirusa? W jakiej sytuacji Światowa Organizacja Zdrowia ogłasza stan globalnego zagrożenia?

Podjęto działania przeciwepidemiczne mające na celu ograniczyć zachorowania w Chinach, tzn. zamknięto lotniska, transport, szkoły, miejsca publiczne w 16 miastach. Procedury wdrożono również w miastach Europy i świata, z którymi Chiny miały połączenia lotnicze.

Reklama

Czy Polska jest przygotowana na alarmowe procedury? Mamy krajowy „kod czerwony”?

Tak, nasz kraj jest przygotowany. Inspekcja Sanitarna, MSZ, Straż Graniczna i inne instytucje współpracujące są w stałym kontakcie, a przede wszystkim w gotowości.

Czy kiedyś te procedury były sprawdzane w praktyce? Mam na myśli wydarzenie, przez które trzeba było uruchomić „krajowy kod czerwony”.

Ostatnimi wydarzeniami, które wymagały zastosowania procedur były podejrzenia zakażeń wirusem Ebola. Przećwiczono wówczas procedury na wszystkich poziomach kontaktu z pacjentem podejrzanym o zakażenie. Na szczęście żaden z przypadków się nie potwierdził.

Załóżmy, że ktoś niedawno był w Chinach lub szerzej, na Dalekim Wschodzie. Na jakie reakcje swojego organizmu powinien zwracać uwagę?

Niepokój powinno wzbudzić pojawienie się: gorączki powyżej 38 st. C, kaszlu, trudności w oddychaniu, duszności. Jeśli u osoby podróżującej z Chin, czy szerzej z Azji, w przeciągu 14 dni od przybycia, lub kontaktu z osobą u której podejrzewano zakażenie wirusem 2019-nCoV, pojawiły się opisane symptomy, należy zgłosić się niezwłocznie do szpitala zakaźnego.

Jaki jest okres inkubacji wirusa?

Aktualnie jeszcze nie wiadomo dokładnie, ale przyjmujemy, że okres 14 dni od powrotu z obszaru występowania zachorowań lub bliskiego kontaktu z osobą zakażoną lub podejrzaną o zachorowanie.

W przypadku SARS CoV okres wylęgania wynosił 2-7 dni. W pojedynczych przypadkach stwierdzano nieco dłuższe okresy wylęgania (do 10 dni). Natomiast w przypadku wirusa MERS CoV - prawdopodobnie do 14 dni.

Naukowcy z amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia przekonują, analizując doświadczenia związane z wybuchem epidemii SARS CoV i MERS CoV, że szczepionka przeciwko temu koronawirusowi powstanie najwcześniej za trzy miesiące. Czy to jest jedyny sposób przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa – szczepionka?

Z pewnością jest najskuteczniejszym sposobem. Jeśli popatrzymy na choroby, przeciw którym wprowadzono szczepienia w Polsce i na świecie, to jest to sukces spektakularny. Choćby przykład wirusa polio wywołującego chorobę Heinego-Medina. Czy dzisiaj widujemy osoby z porażeniem kończyn wywołanym wirusem polio? Na szczęście nie, gdyż dzięki systematycznie prowadzonym szczepieniom, ludzie już nie chorują. Podobnie jest z WZW typu B i innymi chorobami.

Czy zawsze jesteśmy krok za wirusami?

Dla wirusów nie ma granic, mogą wędrować we wszystkich kierunkach, zajmować nawet najodleglejsze, trudno dostępne obszary, a do tego posiadają szczególną umiejętność, która stanowi ich swoistą broń – zdolność szybkiego zmieniania się, a nawet pokonywania bariery gatunkowej. Mimo, że wiemy bardzo dużo o wirusach, to jednak można wciąż nas wyprzedzają.

Co to jest koronawirus?

Koronawirusy są kuliste, posiadają osłonkę, przez którą wystają pałeczkowate wypustki, dając obraz przypominający koronę. Wyizolowano od ludzi 3 antygenowo różne podgrupy. Koronawirusy mogą wywoływać zachorowania ludzi oraz zwierząt. Pomimo ładnego wyglądu w mikroskopie elektronowym, koronawirusy należą do dużej grupy tzw. wirusów „oddechowych”, obok wirusów grypy, rinowirusów, paramyksowirusów (RSV – respiratory syncytial virus), wirusów paragrypy, adenowirusów, enterowirusów, czy wirusów opryszczki pospolitej (HSV). Wszystkie wymienione wirusy wywołują infekcje górnych i/lub dolnych dróg oddechowych. Nasilenie infekcji, które powodują jest zmienne: od lekkich do ciężkich, nawet kończących się śmiercią. Wirusy posiadają istotną cechę – zdolność do częstych zmian elementów budowy antygenowej, a co z tym się wiąże zmian właściwości np. związanych z wywoływaniem infekcji. Zmiany te określamy mutacjami. Rezerwuarem wirusów są ludzie i zwierzęta. Ponadto możliwe jest przy tym przekroczenie bariery gatunkowej i bezpośrednia transmisja wirusa zwierzęcego do organizmu człowieka.