Dziennik Gazeta Prawana logo

Miller do Mazurka: Kaczyński powinien być szefem rządu od samego początku [WYWIAD]

25 września 2020, 08:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Leszek Miller, Fot. Darek Golik
<p>Leszek Miller, Fot. Darek Golik</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Śmieszą mnie głosy komentatorów, którzy przewidują, że Kaczyński teraz, w obliczu kryzysu, chętnie odda władzę, licząc, że wróci za trzy lata na białym koniu - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem, Leszek Miller, premier w latach 2001 –2004, najpierw w koalicji z PSL, potem rządu mniejszościowego. Od 2019 r. europoseł.

Robert Mazurek: Wicepremier Kaczyński?

Leszek Miller: Kaczyński mógłby zostać nawet wiceministrem rolnictwa i wtedy to byłby najważniejszy urząd w państwie.

Nic się nie zmieni.

Jeden z rosyjskich polityków powiedział mi kiedyś, że Władimir Władimirowicz mógłby być w Rosji magazynierem, a i tak wszyscy w kraju wiedzieliby, kto rządzi.

Teraz też wszyscy wiedzą, więc po co to zmieniać?

Marszałek Piłsudski też nie był ani prezydentem, ani premierem, był całkowicie poza strukturami władzy, ale uznał, że jakieś oparcie w aparacie państwowym jest mu potrzebne. Wtedy ustanowił dla siebie urząd Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych.

Łaskawy pan dla Kaczyńskiego. Myślałem, że przywoła pan model chiński…

W którym najważniejszym stanowiskiem w państwie nie jest nawet sekretarz generalny KPCh, tylko szef centralnej komisji wojskowej? To teraz będziemy mieli wicepremiera do spraw siłowych i generalnego inspektora do spraw utrzymania i kontroli koalicji. Z pewnością już same takie spekulacje osłabiają pozycję Morawieckiego.

To po co było to całe zamieszanie?

Zakładam, że Kaczyńskiemu naprawdę drogie są prawa zwierząt, ale to tylko tło, siatka maskująca prawdziwą walkę o sukcesję, w którą musiał się włączyć.

Chodziło wyłącznie o to, kto będzie następcą?

Ziobro jest bardzo niespokojny, że Kaczyński forsuje Morawieckiego na miejsce, które się jemu, Ziobrze, należy. Dla niego Morawiecki to jakiś przybłęda, onegdaj zausznik Tuska, a on z niezwykłą determinacją walczył i walczy z pozostałościami po jego ekipie. A co na tym tle zrobił dla dobrej zmiany Morawiecki? Nic.

To Ziobro wywołał konflikt?

Zobaczył, że pojawia się ustawa gwarantująca bezkarność Morawieckiemu i jego ekipie, więc nie tylko nie mógł tego poprzeć, ale musiał wykorzystać ją przeciwko premierowi. Z drugiej strony Kaczyński, który traktuje premiera jako delfina, zirytował się tą ustawą, bo przecież delfin nie może być przestępcą.

CAŁY WYWIAD DOSTĘPNY W INTERNETOWYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj