Paweł Wroński powiadomił mnie w sobotniej "Gazecie Wyborczej", że Władysław Bartoszewski był więźniem stalinowskim, a Bogdan Borusewicz to bohater sierpniowego strajku. To odkrycie to odpowiedź na mój artykuł "Cena niesolidarności", w którym próbowałem zrozumieć motywy "wyjców". Ludzi, którzy podczas rocznic krzyczą i gwiżdżą na widok nielubianych polityków.
Otóż panie redaktorze, o Borusewiczu i Bartoszewskim myślę tak samo dobrze jak pan. Jako historyk gdańskiej opozycji znam świetnie rolę obecnego marszałka Senatu w obalaniu komunizmu. Powtórzyłem to w tekście tyle razy, że najmniej inteligentny czytelnik mógł to pojąć.
Jeśli pan mimo to polemizuje, to z samym sobą. Moja teza była inna: za emocje tych, którzy krzyczą na uroczystościach, część odpowiedzialności ponoszą pogardzający nimi komentatorzy. Jeśli pan chce z tym dyskutować, zachęcam.
Redaktor Wroński podejrzewa, że cytując pewnego widzianego w telewizji publicystę "GW", przywołałem właśnie jego. Przypomina się dowcip o żabie, która wysuwa nogę, gdy kują konie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane