Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak grać z Łukaszenką

22 września 2008, 01:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piotr Zaremba w DZIENNIKU
Piotr Zaremba w DZIENNIKU/Inne
Czy polskie MSZ nakłaniało do ustąpienia szefową Związku Polaków na Białorusi Andżelikę Borys? Politycy obozu rządzącego zaprzeczają informacjom "Rzeczpospolitej". A my nie zapomnieliśmy jeszcze, jak gorliwie bronił pani Borys Donald Tusk podczas kampanii wyborczej 2005 roku.

Polityka musi czasem uwzględniać kanony estetyczne, ba nawet i moralne. W dobie wszechobecnej telewizji wszyscy pamiętają panią Borys, zwykłą a jakże dzielną kobietę, prowincjonalną nauczycielkę co piszę z podziwem, jak stała przed siedzibą swojej organizacji z biało-czerwoną flagą. Stała wbrew stupajkom z białoruskiego KGB, którzy i tak w końcu wykręcili jej ręce. Nawet gdyby dziś rządzący Donald Tusk chciał zamieść panią Borys pod dywan (czemu zaprzecza), nie będzie to łatwe.

Sama Borys pytana czy wywierano na nią naciski, zaprzecza. Ale polscy politycy zajmujący się polityką zagraniczną potwierdzają jedno. Że polski rząd przymierza się do namawiania białoruskich Polaków, aby ich dwie organizacje - niezależna i reżimowa - połączyły się i wyłoniły, w demokratycznych wyborach, nowe władze. W teorii to wręcz subtelny scenariusz. Ale czy można w warunkach państwa policyjnego mówić o demokratycznych wyborach? Więc to może być recepta na wyeliminowanie pani Borys - przy zachowaniu pozorów. Chyba że Białoruś zmieniałaby się naprawdę.

Nie jestem może w tej sprawie najlepszym komentatorem. Mam bowiem "prawoczłowiecze" skrzywienie - realizm przechodzący do porządku dziennego nad cudzą krzywdą budzi zawsze mój niesmak. Ale wiem, że dyplomacja realizmem stoi. Obecną akcję Unii Europejskiej zmierzającą do obłaskawienia Łukaszenki obserwuję bez entuzjazmu, ale z góry jej nie odrzucam. Polska, którą minister Sikorski uczynił prekursorką tej dyplomatycznej akcji, ma oczywiście własne interesy. Może się wykazać jako lider europejskiej polityki wschodniej i wprowadzić przy okazji własne firmy na wschodnie tereny, gdzie buszują już gospodarczo inni, na przykład Niemcy. To mały realizm, ale jest i bardziej ambitny wymiar białoruskich manewrów. Wyrwanie Białorusi spod wpływów Moskwy byłoby osiągnięciem. Może nie takim, jak budzące opór pryncypialnych antykomunistów sprzymierzenie się prezydenta USA Nixona z komunistycznymi Chinami przeciw ZSRR na początku lat 70., ale wartym namysłu.

Pozornie Polska stoi - oczywiście w innej skali - wobec dawnych dylematów Zachodu szukającego recept na dyktatury komunistyczne. Różnica jest jednak taka, że sowiecki komunizm stanowił do końca dla Zachodu spore zagrożenie, skąd w jego interesie było, na szczęście dla nas, połączenie układności z twardością. Łukaszenka nie zagraża nawet Polsce, więc o pokusy sprzedania pani Borys (czy białoruskiej opozycji) jest łatwiej. Jeśli w czymś bym pokładał nadzieje, to w potędze medialnego obrazu. On może nie pozwoli skrzywdzić dzielnej nauczycielki.

Apel do ministra Sikorskiego: niech pan gra, jak pan musi, z Łukaszenką, ale niech pan nie idzie na skróty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj