Dziennik Gazeta Prawana logo

Bloger z Sankt Petersburga: Rosjanie nie chcą wojny. Demonstrują nawet babuszki

Kwiaty dla Kijowa pod murami Kremla, Moskwa
<p>Kwiaty dla Kijowa pod murami Kremla, Moskwa</p>/PAP/EPA
"W tej chwili demonstrują już nawet rosyjskie babuszki. Kilka dni zajęło, by zrozumiały, co naprawdę dzieje się w Ukrainie" - mówi DGP Niki Proshin, bloger z Sankt Petersburga. 

Od czwartku w Rosji trwają protesty przeciwko wojnie, którą prezydent Władimir Putin prowadzi w Ukrainie. Dlaczego zdecydowałeś się w nich uczestniczyć?

Chodzę na nie, żeby transmitować je w internecie i pokazywać ludziom, co się naprawdę dzieje. Również tym za granicą, którzy wrzucają wszystkich Rosjan do jednego worka. To nie jest tak, że wszyscy popierają działania przeciwko Ukrainie. Postanowiłem wykorzystać moje największe źródło dochodów, czyli media społecznościowe, by inni mogli zobaczyć skalę demonstracji w Sankt Petersburgu. Byłem tam w czwartek, piątek i poniedziałek. Muszę jednocześnie zaznaczyć, że zawsze stoję z boku. Nie chcę narażać się na aresztowanie.

W jaki sposób te protesty są organizowane, żeby zminimalizować ryzyko rozbicia przez policję?

Przede wszystkim nie ma osób, które oficjalnie opowiadałyby za ich organizację. Pierwszego dnia ludzie po prostu zaczęli wrzucać do mediów społecznościowych jeden obrazek. Nie było na nim żadnego napisu, wyłącznie kilka emotikonek. Każdy Rosjanin był jednak w stanie odczytać ten szyfr, dowiadując się, gdzie i o której godzinie demonstracja się odbędzie. Wydaje mi się, że ludzie, którzy je udostępniali, poniosą konsekwencje. Policji nie uda się tak łatwo protestów zatrzymać, ale aresztowanie uczestników jest już jak najbardziej osiągalne. Za kraty nie trafią na dzień czy miesiąc. W więzieniu spędzą zdecydowanie więcej czasu. Mimo to każdego dnia dołącza coraz więcej osób. W poniedziałek w Sankt Petersburgu protestowano już nie tylko w jednym miejscu, ale w kilku naraz. W całym kraju odnotowaliśmy ok. 5–6 tys. zatrzymań. Niektórzy są aresztowani, inni dostają mandaty. To naprawdę bardzo duża liczba, bo policja interweniuje wyłącznie w przypadku osób, które demonstrują najbardziej aktywnie.

W demonstracjach biorą udział wyłącznie młodzi ludzie?

Pierwszego dnia protestów dookoła widziałem głównie młodych. Osoby pomiędzy 20. a 30. rokiem życia. W poniedziałek sytuacja się zmieniła. Przyszło sporo starszych ludzi. Pojawiły się nawet nasze rosyjskie babuszki. Dla nich jest to bardzo dziwna sytuacja. Kiedy jest się młodym, łatwo pewne rzeczy rzetelnie przeanalizować i nie wierzyć w to, co mówią rosyjskie media. Zwykle młodsze pokolenia w ogóle do nich nie sięgają. Za to babuszki zaciekle oglądają państwową telewizję. Na początku nie były więc w stanie dowiedzieć się, co naprawdę się dzieje. Zajęło im kilka dni, by zrozumieć, o co chodzi, i wyjść na ulice.

CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ TUTAJ>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj