Porozumienie jest sukcesem wszystkich stron. Nikt nie może się czuć pokrzywdzony. Jeśli TP będzie realizowała warunki porozumienia, to uniknie podziału, którego tak
się obawiała. Olbrzymi sukces odniosła Anna Streżyńska, prezes UKE. W sierpniu mówiłem, że TP jest genetycznie niezdolna do osiągania porozumień. Pani prezes dokonała cudu i w czasie
ciężkich negocjacji zmieniła twarde stanowisko TP. To także dobra wiadomość dla operatorów alternatywnych takich jak Netia. Porozumienie stabilizuje otoczenie regulacyjne, w którym działamy.
Zobowiązania inwestycyjne TP – 1,2 mln modernizowanych i nowych linii, z których 1 mln ma umożliwiać dostęp do internetu z przepływnością nie mniejszą niż 6 Mb/s – to
poszerzenie rynku. Inwestycje oznaczają nowych abonentów, do których mamy mieć dostęp na równi z TP. Szacuję, że z tych 1,2 mln linii Netia może pozyskać 20 – 25 proc., czyli
nawet 300 tys. klientów. W dłuższej perspektywie powinno to poprawić nasze przychody. Także zamrożenie cen hurtowych jest dla nas dobre. Znika ryzyko, że one wzrosną.
Nie. Czeka nas kilkadziesiąt dni intensywnej pracy nad dwustronnym porozumieniem z TP. A potem konkurowanie z innymi, w tym z TP, o nowych klientów.
Porozumienie ma usprawnić szereg działań operacyjnych, a w konsekwencji współpracę Netii z TP. Nowi abonenci i obecni klienci TP łatwiej będą mogli skorzystać z naszej oferty. Już teraz
np. dzięki temu, że TP nie odrzuca zamówień z błahych powodów formalnych, więcej klientów sprawnie zmienia operatora na Netię. Oferta Netii już teraz odzwierciedla przekonanie, że stawki
hurtowe TP nie wzrosną. Łącze o przepustowości 8 Mb/s przez pierwsze 6 miesięcy sprzedajemy za 1 zł miesięcznie, a przez kolejne 18 miesięcy po 79 zł.
Porozumienie rzeczywiście zakłada umorzenie postępowań sądowych, jakie TP wytoczyła operatorom alternatywnym, a dotyczących stawek hurtowych. Jako kolejnego kroku oczekuję umorzenia
wszystkich postępowań. To może być trudne, ale jestem dobrej myśli.
Odnoszę wrażenie, że pod olbrzymim naciskiem UKE, TP wreszcie zrozumiała, że nie da się lawirować. To widać od dwóch, trzech miesięcy. Są też inne pozytywne sygnały. Zaszły zmiany w
zarządzie TP, a sama firma, podpisując porozumienie, złożyła przyrzeczenie publiczne. Już za 60 dni przekonamy się, jakie są intencje TP. W tym czasie powinniśmy podpisać dwustronną
umowę. To będzie pierwszy krok. Drugim będzie początek inwestowania. Potem będą kolejne, które UKE ma monitorować. Dopiero pod koniec przyszłego roku będzie wiadomo w 100 proc., czy TP
uniknie podziału.
Wiem, że ten aspekt był dyskutowany. Jestem przekonany, że UKE i TP były świadome ryzyka zakwestionowania porozumienia przez KE i zrobiły wszystko, by do tego nie doszło. W porozumieniu nie ma
tzw. wakacji regulacyjnych, czyli zapisu, że nowe linie przez jakiś czas nie będą udostępniane konkurentom, a właśnie takie zapisy są stanowczo i aktywnie kwestionowane przez Komisję
Europejską.