"Wiemy, że na prezydenta wybraliśmy człowieka, który nazywa państwo reprezentacją diabła na ziemi" - mówi w rozmowie z DGP Federico N. Fernández, argentyński ekonomista wolnorynkowy, dyrektor wykonawczy Somos Innovación, latynoamerykańskiego sojuszu na rzecz innowacji.
Zna pan Javiera Milei, nowego prezydenta Argentyny?
Tak.
Dobrze?
Dwadzieścia lat temu ze znajomymi założyłem fundację Bases. Promuje ona, organizując seminaria i konferencje, ideę wolnej przedsiębiorczości oraz austriacką szkołę ekonomii. Milei zyskał rozgłos w 2015 r., gdy zaczął występować w mediach jako komentator ekonomiczny o bardzo prorynkowych poglądach. Krytykował socjalizm, wysokie wydatki publiczne, populizm…
Był wam bliski.
Tak. Zauważyliśmy go i zaczęliśmy zapraszać na organizowane przez nas wydarzenia, na które przyjeżdżał do naszej siedziby w Rosario. To cztery godziny drogi autem od Buenos Aires. Milei nie chciał od nas zwrotów za transport i zawsze dawał z siebie więcej – zamiast jednego przemówienia wygłaszał trzy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
|