Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskie firmy paliwowe dla Rosjan?

13 grudnia 2010, 12:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki/Dziennik Gazeta Prawna
Mimo ocieplenia na linii Warszawa - Moskwa rząd nie zamierza się spieszyć ze sprzedażą Lotosu. Ledwie odwilż się zaczęła, a już z nią kłopot. Mowa o ekonomicznych stosunkach polsko-rosyjskich, które szczególnie po wizycie prezydenta Miedwiediewa w Warszawie miały nabrać nowego tempa, wymiaru i charakteru.

I rzeczywiście, do pewnego ocieplenia doszło. Tyle że jest to ocieplenie w bardzo przewidywalnym i jednocześnie niesłychanie niewygodnym dla rządu kierunku. Otóż Rosjanie nie zapewnili na przykład o tym, że kupią każdą ilość polskiej żywności. Nie powiedzieli też, że obniżą ceny gazu. Zadeklarowali natomiast, i robią to coraz głośniej, chęć inwestycji w polski sektor paliwowo-energetyczny. Jedna nazwa już padła, zresztą ciężko tu o element zaskoczenia: Lotos.

I sytuacja dla polskiego rządu natychmiast zrobiła się trudna. Z jednej strony wszystko jest w porządku – skarb szuka kupca na gdańską firmę. Zainteresowanie może być takie sobie, choć Lotos mimo sporego zadłużenia jest solidną spółką. Natomiast branża, w której działa, jest postrzegana jako umiarkowanie atrakcyjna. Dość powiedzieć, że w Europie rafinerie raczej się zamyka, niż kupuje. I w takiej sytuacji zgłaszają się Rosjanie, przyjmijmy, że z solidnymi pieniędzmi i atrakcyjnym biznesplanem. Co wtedy? Tutaj medal odwraca się na drugą stronę. Biznesowo wszystko się spina, ale politycznie – już mniej. Co prawda może minęły już czasy, kiedy na firmy zza wschodniej granicy patrzono wrogo z założenia, ale oddawanie jednej z ikon polskiej gospodarki w ręce Rosjan jest politycznie nie do wygrania.

Rząd być może już to wyczuwa, dlatego zapowiada bardzo skrupulatny i długi proces prywatyzacji Lotosu. Mówi też o ciekawym inwestorze z Azerbejdżanu. Czyli gra trwa i potrwa zapewne długo, na przykład do wyborów...

Trzeba też pamiętać, że prawdziwy kłopot dla polskich firm paliwowych nie tkwi w Gdańsku, lecz w Możejkach. Najprawdopodobniej Orlen wkrótce będzie szukał kupca dla swojego nierentownego litewskiego interesu. I tu też z zainteresowanymi – oprócz Rosjan – może być kłopot. Ale ci, jeżeli będą mieli wybór, zdecydują się na Lotos, a nie na dołujące Możejki. A pozostawienie Orlenu z litewskim bagażem to dużo gorszy scenariusz dla Polski niż przeciągnięcie dokończenia prywatyzacji Lotosu. Nawet w warunkach polsko-rosyjskiego ocieplenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj