"Te zapasy mamy przynajmniej jeśli chodzi o ten sezon, nie powiem, że wystarczające, ale . Wiadomo, że chciałbym, aby każdy w kraju był zabezpieczony, żeby nikt nie zachorował na grypę, ale bądźmy realistami, grypa była, jest i będzie" - mówił szef rządu krótko przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu.
Premier zaznaczył, że , bo ta - tłumaczył - nigdzie na świecie nie jest wystarczająco sprawna, żeby zapobiec każdej chorobie. "Po drugie, doprowadziłoby to do spirali takich wydatków, że nie starczyłoby pieniędzy na leczenie innych chorób" - argumentował.
"Wydaje się, że jesteśmy świadkami bardzo dwuznacznej sytuacji i to w wymiarze globalnym. " - mówił Donald Tusk.
Szef rządu jest przekonany, że zimna krew i zdrowy rozsądek w tej sprawie są niezbędne. Jak stwierdził, nie jest wielką sztuką wydać dziesiątki milionów euro na szczepionkę, która ma nas zabezpieczyć przed mniej groźną chorobą, kiedy jej groźniejsza wersja może zbierać nadal swoje żniwo. .
"Nie ma roku, może kilkuletniego sezonu, żeby nie pojawiała się jakaś ogólnoświatowa histeria na rzecz walki z jakąś nową formą z reguły grypy, a później pojawiają się nowe szczepionki i miliardy euro zaczynają się kręcić. Nie sądzę, żeby Polska była państwem, który musi w tego typu histerii uczestniczyć" - stwierdził premier.
Według TVN, polskie zapasy leków antywirusowych stosowanych w najcięższych przypadkach grypy wystarczą do leczenia zaledwie trzech procent Polaków. WHO zaleca, by zapasy wystarczyły dla 20 proc. społeczeństwa.
Z informacji Ministerstwa Zdrowia wynika, że jeśli chodzi o liczbę zachorowań na grypę sezonową, sytuacja w Polsce nie odbiega od tej z lat ubiegłych; w niektórych regionach liczba zachorowań jest nawet mniejsza niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Do 31 października odnotowano ponad 41 tys. przypadków zachorowań na grypę sezonową.