"Super Express" donosi, że Drzewiceki wróćił już z Florydy, gdzie w swoim apartamencie miał dochodzi do siebie po atakach. Odkąd wyciekły stenogramny z podsłuchów CBA - w których polityk PO Zbigniew Chlebowski "spowiada" się przedsiębiorcy z branży hazardowej z przebiegu prac nad korzystną dla tej branży ustawą - Drzewiecki był łatwym celem. Pseudonim "Miro" zbyt często pojawiał się w tych stenogramach.

>>>Drzewiecki leczy nerwy w luksusach

Godz. 16.30. Mirosław Drzewiecki pojawił się na ul. Wiejskiej. Przeszedł obok głównej bramy i skierował swoje kroki do sejmowego hotelu. Spuszczona głowa, wyraźnie rysujący się smutek na twarzy i problem z chodzeniem - takiego Drzewieckiego nie widzieliśmy nigdy - pisze "SE".

>>>Zobacz zdjęcia przybitego Drzewieckiego

Wczorajsza obecność byłego ministra w Sejmie wywołała spore poruszenie. "Co, już wrócił?" - pytali zdziwieni posłowie PO. "Mówiło się, że przyjedzie dopiero na przesłuchanie przed komisją hazardową" - cytuje bulwarówka.

Z ustaleń gazety wynika, że partyjni koledzy namawiają Miro (tak był nazywany podczas podsłuchiwanych rozmów - red.), żeby wycofał się z polityki i złożył poselski mandat. "Jest bogaty, ma poukładane życie, po co mu Sejm i ciągłe ataki? Przecież po tym wszystkim dziennikarze i opozycja nie dadzą mu żyć" - mówi "Super Expressowi" jeden z polityków PO.