Obrona i sami oskarżeni - jak zapowiadali - będą wnosić o uniewinnienie.

Rozprawa, jak wiele poprzednich, nie odbywa się w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim, ale w piotrkowskim areszcie śledczym. Ma to związek ze złym stanem zdrowia przebywającego w nim Stanisława Łyżwińskiego.

Przed wejściem do aresztu Andrzej Lepper mówił dziennikarzom, że będzie domagał się uniewinnienia. "W swoich zeznaniach udowodniłem ponad wszelką wątpliwość, że mnie w tych miejscach, których dotyczą zarzuty, nie było. Przedstawiłem na to świadków, nagrania z telewizji, że nie mogłem być w Warszawie, jak byłem w Szczecinie czy w Opolu" - tłumaczył Lepper.

Przyznał, że zabierze głos, ale będzie mówił krótko, bowiem przez pięć dni składał wyjaśnienia przed sądem. "Jestem przekonany, że w tej sprawie będę uniewinniony" - przekonywał.

Jeśli obrona i oskarżeni nie zdążą zakończyć swoich wystąpień w czwartek, to kolejny termin rozprawy wyznaczono na dzień następny. Wyrok zapadnie najpóźniej tydzien później. Jego ogłoszenie - według zapowiedzi rzeczniczki piotrkowskiego sądu Iwony Szybki - odbędzie się już w budynku sądu. Prawdopodobnie uzasadnienie wyroku będzie niejawne.

Proces w sprawie "seksafery" toczył się od maja 2008 roku. Prokurator żąda dla Łyżwińskiego pięciu lat więzienia i pięcioletniego okresu pozbawienia praw publicznych w postaci zakazu możliwości startu w wyborach. Dla lidera Samoobrony Andrzeja Leppera prokurator chce kary dwóch lat i trzech miesięcy więzienia.

Na Łyżwińskim ciąży siedem zarzutów - jest oskarżony m.in. o zgwałcenie kobiety i wykorzystywanie seksualne działaczek Samoobrony. Lepper jest oskarżony o żądanie i przyjmowanie "korzyści o charakterze seksualnym" od działaczek partii. Za zarzucane przestępstwa Lepperowi grozi kara do ośmiu, a Łyżwińskiemu do 10 lat więzienia. Obaj od początku nie przyznają się do winy.