Opozycyjna TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara wyprzedza Fidesz premiera Viktora Orbana w większości niezależnych sondaży. W ostatnich tygodniach wykazywały one poparcie dla TISZY na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38 proc. W większości badań jedyną inną partią, która może wejść do parlamentu, jest skrajnie prawicowa Mi Hazank.
Tusk: Kaczyńskiemu nie wyszedł Budapeszt w Warszawie
Do planowanych na 12 kwietnia wyborów na Węgrzech odniósł się w piątek premier Donald Tusk. "Kaczyńskiemu nie wyszedł Budapeszt w Warszawie, ale bardzo możliwe, że od niedzieli będziemy mieli Warszawę w Budapeszcie" – napisał na portalu X Tusk.
Nawiązał w ten sposób do słów lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, który m.in. w październiku 2011 roku, odnosząc się do rządów Viktora Orbana na Węgrzech, mówił, że "przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt".
Kaleta: Tymczasem w Warszawie mamy Moskwę
Na słowa premiera błyskawicznie zareagowali posłowie PiS. "Tymczasem w Warszawie mamy Moskwę" – odparował Sebastian Kaleta., załączając informację prasową o rzekomym powiązaniu Romana Giertycha z tajemniczą Rosjanką.
Mularczyk: Przeżyliśmy Ruska - przeżyjemy Tuska
"Słowa godne naczelnego hejtera, nie Premiera państwa. Przeżyliśmy Ruska - przeżyjemy Tuska" – napisał z kolei inny polityk PiS, Arkadiusz Mularczyk.
Rządy Orbana nieprzerwane od 2010 roku
Koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) rządzi Węgrami nieprzerwanie od 2010 roku z premierem Viktorem Orbanem na czele. Koalicja posiada obecnie 135 miejsc w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, z których 119 mandatów przypada Fideszowi, a 16 - KDNP.
Centralnym filarem dyskursu Fideszu jest opór wobec rzekomej ingerencji zewnętrznej, zwłaszcza ze strony instytucji UE. Obejmuje to sprzeciw wobec unijnej polityki migracyjnej, zastrzeżeń Brukseli wobec standardów praworządności na Węgrzech oraz polityki odchodzenia od rosyjskich surowców energetycznych.