Przemysław Czarnek – w towarzystwie byłego premiera, również wiceprezesa PiS Mateusza Morawieckiego – przyjechał na spotkanie do miasta w ramach kampanii programowej PiS pt. "Przebudzenie".
Czarnek: Kiedy były niesnaski na prawicy, przegrywała Polska
Wtedy, kiedy były niesnaski na prawicy, przegrywaliśmy, przegrywała Polska. A kiedy tylko dochodziło do połączenia sił, a nie musimy się zgadzać we wszystkim, wtedy Polska wygrywała i rozpoczynała wielkie reformy – powiedział Czarnek.
Czarnek: Nie ma większego i szybszego rozwoju niż okres 2015-2023
Według niego "nie ma okresu w Rzeczpospolitej Polskiej, przynajmniej w najnowszej historii, większego i szybszego rozwoju niż okres 2015-2023" i – jak stwierdził – "trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć". Polityk przekonywał, w tym czasie było wiele wizjonerskich planów i inwestycji; wymienił w tym kontekście: Centralny Port Komunikacyjny, przekop Mierzei Wiślanej czy tunel pod rzeką Świną w Świnoujściu.
Czarnek: Polska stoi przed szansą dzięki zwycięstwu Nawrockiego
Ocenił, że Polska stoi przed szansą na rozwój dzięki zwycięstwu Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich i tę szansę można "wykorzystać w najbliższych dosłownie dwóch, trzech, czterech latach". Dlatego musi nastąpić pełne przebudzenie Polaków, otwarcie oczu wszystkich, którzy już widzą, że sprawy idą w katastrofalnym kierunku i musi być ciężka praca programowa, którą wykonuje tylko Prawo i Sprawiedliwość – wskazał.
Czarnek: PiS ma gotową receptę, jak wydobyć Polskę z doliny nędzy
Według Czarnka PiS ma gotową receptę na to, "jak Polskę wydobyć z doliny nędzy". Jako największe problemy kraju wskazał na: rosnące bezrobocie wśród młodych ludzi, wysokie ceny energii dla przedsiębiorstw czy "zapaść" w służbie zdrowia. Zapowiedział, że PiS będzie sukcesywnie przedstawiało swoje pomysły, jak poprawić tę sytuację.
Morawiecki: Najbliższe wybory będą swoistym "referendum"
Mateusz Morawiecki z kolei mówił o tym, że zaplanowane na 2027 rok wybory parlamentarne będą "referendum nad tym", czy kolejne lata będą latami "wojny rządu z prezydentem, czy to będą lata współpracy rządu z prezydentem". Przekonywał, że PiS musi przedstawić Polakom propozycję na przyszłość; w tym kontekście mówił m.in. o obronie wartości chrześcijańskich, reformie służby zdrowia, przeciwstawianiu się "łamaniu praworządności" i na kontrowaniu "złych reform".
Morawiecki: Nie atakuję adwersarzy ad personam, lecz merytorycznie
Ocenił także, że PiS potrzebuje "odnowy (...) podejścia do koalicjantów". Może się zdziwicie, ale właśnie wracam do tego 2023 r. Bo ja nie chcę, żeby kolejne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości było zwycięstwem pyrrusowym. Co nam po zwycięstwie, jak potem nie będziemy mogli sformułować rządu? – stwierdził. Stwierdził, że właśnie dlatego, gdy jego adwersarze polityczni z prawa i lewa "wylewają wiadra pomyj" na jego rząd, on stara się nie atakować ich ad personam, lecz szuka okazji do merytorycznej wymiany zdań.
Morawiecki: PiS to partia konkretów, będzie prawdziwa deregulacja
Przekonywał również, że PiS to partia konkretów; mówił m.in. o postulacie dotyczącym dzieci i młodzieży. Precz ze "smartfonozą". (…) Jestem absolutnym zwolennikiem zakazu mediów społecznościowych, tak jak w Australii, tak jak we Francji, co najmniej do 15. roku życia, a smartfony co najmniej w podstawówce, a może nawet do drugiej klasy szkoły średniej, pod nadzorem tylko nauczyciela – powiedział.
Zapowiedział również, że – jeśli PiS wygra przyszłoroczne wybory – przeprowadzi "prawdziwą deregulację". - Nie taką, jak oni niby robią. Deregulacja, plany zagospodarowania przestrzennego, niższe koszty finansowania i prefabrykaty. Taki mamy plan - powiedział.
W spotkaniu z politykami PiS w sali widowiskowej Miejskiego Centrum Kultury w Gorzowie Wlkp. wzięło udział około 500 osób.