Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk o kryzysie z Ukrainą: Piłka jest po stronie Kijowa

wczoraj, 16:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Tusk
Donald Tusk/PAP
Donald Tusk wzywa stronę ukraińską do podjęcia inicjatywy w sprawie nazwania jednostki wojskowej imieniem "Bohaterów UPA". Premier podkreśla, że choć Polsce zależy na deeskalacji emocji, to Kijów musi wykazać się dobrą wolą i zrozumieniem historycznym. Szef rządu deklaruje, że Polska nie będzie wykorzystywać wsparcia dla unijnych ambicji Ukrainy jako narzędzia politycznego nacisku, ale oczekuje budowania relacji na prawdzie.

Premier Donald Tusk jasno wskazuje, w czyich rękach leży rozwiązanie obecnego napięcia w relacjach polsko-ukraińskich. Chodzi o decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek zbrojnych patronatu "Bohaterów UPA". Szef rządu przyznał, że jego poniedziałkowy apel do prezydentów o "bezpośrednią i szczerą rozmowę" był skierowany przede wszystkim do strony ukraińskiej.

Premier oczekuje od Kijowa przejęcia odpowiedzialności za kryzys. Jak podkreślił, Ukraina musi wykazać się inwencją i wolą, aby wyjść z tej trudnej sytuacji. Zdaniem Tuska, to po stronie ukraińskiej leży teraz zadanie znalezienia rozwiązania, które pozwoli zredukować napięcie.

Polska nie będzie "handlować" wsparciem

Mimo ostrego sporu o historię, premier Tusk odciął się od spekulacji dotyczących wykorzystywania unijnych aspiracji Ukrainy jako karty przetargowej. Zapowiedział, że Polska nie będzie blokować otwarcia klastrów w negocjacjach akcesyjnych z UE w ramach nacisku w tej konkretnej sprawie.

Premier zaznaczył, że w polskim interesie leży skuteczne wsparcie Ukrainy w walce z Rosją. Podkreślił dramatyczne konsekwencje dla Polski, gdyby Ukraina przegrała wojnę. Ukraina nie może przegrać tej wojny – stwierdził szef rządu.

Tusk o deeskalacji emocji

Premier Tusk poinformował również, że podjął działania, aby uniknąć eskalacji napięcia po polskiej stronie. Prowadził w tej sprawie rozmowy z Karolem Nawrockim, starając się przekonać go do tonowania nastrojów. Premier podkreślił, że Polska chce dać Ukrainie przestrzeń na wycofanie się z kontrowersyjnej decyzji lub podjęcie kroków, które czynią ją mniej bolesną dla Polaków. Szef rządu zauważył, że widzi "moment zastanowienia" w Kancelarii Prezydenta Ukrainy, co uznał za dobry sygnał.

"Brak wrażliwości historycznej"

Donald Tusk nie ukrywa rozczarowania postawą Kijowa. Premier zarzucił stronie ukraińskiej brak wrażliwości i "rozumu historycznego". W jego opinii, Ukraińcy wykazali się brakiem empatii oraz racjonalnego myślenia o wspólnych interesach.

Premier podkreśla, że budowanie relacji musi opierać się na prawdzie historycznej i wzajemnym szacunku. Według Tuska, Ukraina ma w tej kwestii "więcej roboty do wykonania". Zaznaczył jednak, że nie odnosi wrażenia, jakoby intencją prezydenta Zełenskiego było uderzenie w Polskę. Jego zdaniem to wynik błędnej polityki, którą teraz trzeba naprawić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj