Dziennik.pl logo

Tomasz Siemoniak: Wśród osób, których dane wyciekły, są także politycy

Tomasz Siemoniak
Tomasz Siemoniak/PAP
Państwo oraz prywatne firmy, których w sektorze medycznym jest bardzo wiele, powinny z cyberataku wyciągnąć mocne wnioski, tak jak kiedyś zrobiły to banki – ocenił minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Potwierdził, że wśród osób, których dane wyciekły, są także politycy.

W środę została ujawniona informacja o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane, m.in. medyczne, kilkunastu milionów Polaków.

Tomasz Siemoniak, który o atak w czwartek został zapytany w Radiowej Jedynce, ocenił, że sprawa jest poważna i poważnie powinna zostać zbadana.

Siemoniak: Wśród osób, których wyciek dotyczy, są politycy

Minister odniósł się także do informacji podanej przez portal Zaufana Trzecia Strona, który napisał, że otrzymał zrzut ekranu wpisów w bazie dotyczących jednego z najważniejszych polityków w Polsce. Miały one zawierać jego prawidłową datę urodzenia, jego PESEL, imię i nazwisko oraz dwa różne numery telefonów.

To jest fragment tej sprawy, którym zajmują się służby specjalne – powiedział Siemoniak. Dodał, że sprawą zajmuje się ABW, która odpowiada m.in. za bezpieczeństwo istotnych osób w państwie. To jest tak, że jeśli mówimy o wycieku, zhakowaniu 18 mln danych – czyli dotyczy to połowy obywateli Polski – to znajdują się tam najróżniejsze osoby, też bardziej znani, mniej znani politycy i przedstawiciele wszelkich zawodów – zauważył.

Minister przekazał, że sprawę wycieku prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, a także "wicepremier Krzysztof Gawkowski z NASK-iem, z całym naszym aparatem dotyczącym tego rodzaju incydentów".

Dopytywany o to, ile osób ze świata polityki dotknął ten atak odparł, że nie chce potwierdzać tego, że chodzi "o jedną osobę czy dziesięć". Potwierdzam, że osoby zajmujące się polityką, czy zajmujące różne stanowiska, znajdują się wśród tych 18 mln, co nikogo nie powinno dziwić – powiedział.

Siemoniak: To jest cena za szybką i korzystną informatyzację służby zdrowia

W ocenie Siemoniaka pytanie jest przede wszystkim o reakcję i zabezpieczenia w prywatnej firmie, z której wyciekły dane. Pytanie, jak ten system działa, skoro tak ogromną liczbę danych można tak naprawdę w jednym ruchu wykraść, ale przyjdą odpowiedzi na te pytania i potem przyjdzie czas na wnioski, w jaki sposób dane powinny być zabezpieczone – mówił.

Siemoniak przyznał, że ochrona zdrowia stała się celem hakerów. Przypomniał zeszłoroczny atak na jeden ze szpitali, czego skutkiem była ewakuacja pacjentów. Wtedy wszystkie szpitale podjęły kroki, żeby się zabezpieczać, bo pewnie było tak, że nikt przez lata nie zakładał, że komuś może przyjść do głowy coś tak skandalicznego, haniebnego, jak atak cybernetyczny na szpital. To jest cena za szybką, korzystną informatyzację służby zdrowia – ocenił.

Siemoniak: Firmy medyczne powinny wyciągnąć wnioski, jak kiedyś banki

Z pewnością państwo, też na poziomie legislacyjnym, czy prywatne firmy, których tutaj jest w tym sektorze bardzo wiele, powinny mocno z tego wyciągnąć wnioski. Tak jak kiedyś wyciągnęły wnioski banki – dodał. Podkreślił, że większość obywateli ma konta bankowe i ufa tym instytucjom.

W środę wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski po posiedzeniu Połączonego Centrum Operacji Cyberbezpieczeństwa w związku z cyberatakiem na firmę MyDr poinformował, że wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. Mamy do czynienia z niebywałym i bardzo dużym incydentem w zakresie bezpieczeństwa polskiej infosfery – ocenił. Dane, które wyciekły dotyczą blisko 19 milionów osób, które – jak zaznaczył – w różnych kategoriach korzystały z wsparcia medycznego.

Szef MC zapewnił, że jest w stałym kontakcie z ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem, z ministrą zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą oraz z prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosławem Wróblewskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTomasz Siemoniak: Wśród osób, których dane wyciekły, są także politycy »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj