Gowin ma prawo do irytacji, bowiem już w grudniu przygotował na zlecenie premiera projekt ustawy całkowicie regulującej kwestie bioetyczne, w tym in vitro. Zezwala ona na in vitro, jednak zakazuje tworzenia zarodków nadliczbowych i mrożenia ich. Takie zapisy wzbudziły kontrowersje w klubie PO, który powołał specjalną komisję dla wypracowania ostatecznej wersji ustawy. Jednak od grudnia ubiegłego roku komisja nic nie uchwaliła, a jej prace zostały praktycznie zawieszone.

>>>PiS wymusza na PO decyzję o in vitro

Tymczasem gdy posłowie PO zastanawiali się, co zrobić z projektem Gowina, skorzystali z niego posłowie PiS. "Wzięliśmy najlepsze rozwiązania projektu przygotowanego przez zespół pod kierunkiem posła Gowina" - przyznaje w rozmowie z nami Piecha. Zasadniczą różnicą jest całkowity zakaz tworzenia ludzkich zarodków poza organizmem kobiety, reszta zapisów jest zbliżona. Projekt Piechy przewiduje nawet możliwość adopcji istniejących zarodków nie tylko przez biologiczne matki, ale także obce kobiety.

>>>Gowin: Nie obchodzi mnie nauka kościoła

Poseł Gowin potwierdza, że propozycja Piechy w dużej mierze opiera się na projekcie przygotowanym pod jego kierownictwem. I nie widzi w tym nic złego "Cieszę się, że ktoś sięgnął do rozwiązań, które uważam za optymalne".

Poseł Piecha wie, że w tym Sejmie znalezienie poparcia dla zakazu in vitro będzie trudne."Mam nadzieję, że poprze go na tyle dużo posłów PiS, konserwatywnej części PO oraz PSL, że trafi do sejmowej komisji". Gowin nie wyklucza, że nadzieje Piechy się spełnią, ale szanse projektu ocenia jako niewielkie. Nadal liczy, że większość zdobędzie jego projekt. Jednak by tak się stało, musi on zostać zgłoszony w Sejmie. Dlatego inicjatywa Piechy jest na rękę Gowinowi, bowiem zgłoszenie projektu przez posłów PiS może zmusić Platformę do zajęcia stanowiska.

Determinacja Gowina jest tak wielka, że nie cofa się przed groźbą: "jeśli z klubu PO nie wyjdzie żaden projekt albo propozycja dopuszczająca możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, to poprze projekt Piechy".

Ale na tym nie koniec. Gowin niezwykle krytycznie odnosi się do pomysłów utrzymania obecnego status quo w kwestiach bioetycznych, a takie propozycje padają ze strony kierownictwa Platformy, np. marszałka Bronisława Komorowskiego. "Dzisiaj w Polsce można legalnie zabijać ludzkie embriony, handlować nimi, poddawać monstrualnym eksperymentom naukowym. Nie rozumiem, jak polityk deklarujący się jako chrześcijanin może przykładać rękę do utrzymania tego stanu" - ostro atakuje Komorowskiego.

Zarówno Gowin, jak i Piecha liczą, że w Sejmie powstanie nadzwyczajna komisja, która jeszcze przed wakacjami rozpocznie prace nad kilkoma alternatywnymi projektami ustawy bioetycznej. Oprócz ich propozycji od roku w Sejmie czeka projekt SLD o finansowaniu in vitro, a w czerwcu trafi projekt obywatelski całkowicie zakazujący tej metody.

p

Stanowisko Jarosłąwa Gowina*

"Dzisiaj w Polsce nie ma żadnego prawa bioetycznego, więc najgorsze jest utrzymywanie status quo. Dlatego nie akceptuję podejścia: że sprawę należy zamieść pod dywan. Jest dla mnie wielkim rozczarowaniem, że za takim podejściem zdaje się opowiadać marszałek Komorowski. Dzisiaj w Polsce można legalnie zabijać ludzkie embriony, handlować nimi, poddawać monstrualnym eksperymentom naukowym. Nie rozumiem, jak polityk deklarujący się jako chrześcijanin może przykładać rękę do utrzymania tego stanu. Nie rozumiem też, jak marszałek Sejmu może zachęcać posłów do łamania międzynarodowych zobowiązań Polski. Przecież wchodząc do UE, zobowiązaliśmy się wprowadzić do końca czerwca 2006 regulacje w sprawie in vitro. Dlatego liczę, że zaraz po wyborach klub PO zadecyduje, co dalej z in vitro.

Jeśli z klubu Platformy nie wyjdzie żadna propozycja lub zgłoszony zostanie projekt dopuszczający możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych, to poprę projekt min. Piechy. Fundamentalną dla PO zasadą jest wolność sumienia i wewnętrzny pluralizm. Nie dopuszczam więc możliwości, by ktokolwiek w Platformie chciał zakazywać mi zgłaszania mojego projektu, tym bardziej że wypracowany on został w kancelarii premiera. Za najlepsze rozwiązanie uważam rezygnację ze zgłaszania przez którąkolwiek partię swojego projektu. Niech każdy z nich firmują - ponad podziałami partyjnymi - grupy posłów, którzy w swoim sumieniu się z nimi zgadzają. I niech nadzwyczajna komisja sejmowa rozpocznie prace nad kilkoma alternatywnymi projektami ustawy bioetycznej jeszcze przed wakacjami.

Propozycja posła Bolesława Piechy w dużej mierze opiera się na projekcie przygotowanym pod moim kierownictwem. Cieszę się, że ktoś sięgnął do rozwiązań, które uważam za optymalne. Oczywiście między naszymi projektami jest fundamentalna różnica: mój dopuszcza tworzenie ludzkich zarodków, projekt min. Piechy zakazuje. Inne różnice mają znaczenie drugorzędne.

Z uznaniem przyjmuję fakt, że min. Piecha, proponując zakaz tworzenia nowych zarodków, dopuszcza jednak stosowanie wspomaganej prokreacji w odniesieniu do zarodków już istniejących. Cieszę się również, że min. Piecha dopuszcza możliwość adopcji embrionu, którego zrzekają się biologiczni rodzice.

Jednak szanse na przyjęcie tego projektu oceniam jako niewielkie. Nie tracę nadziei, że szeroki i trwały kompromis uda się wypracować wokół projektu, który był przygotowany pod moim kierunkiem."

Jarosław Gowin z PO był szefem zespołu ds. bioetyki, który na polecenie premiera przygotował projekt ustawy bioetycznej