Tusk cieszył się z wyborczego wyniku jeszcze zanim usłyszał pierwsze sondażowe prognozy. "Do końca wiedzieliśmy, że to będzie bój na promile i procenty" - podsumował wybory lider PO. A wszystkie zasługi przypisał "twardej i bardzo uczciwej grze w Warszawie i całej Polsce". Za zaufanie do PO podziękował wyborcom Bronisław Komorowski. I już zaapelował o poparcie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz w drugiej turze za dwa tygodnie.
W sztabie Prawa i Sprawiedliwości radość ze zwycięstwa Kazimierza Marcinkiewicza w stolicy. "Musimy wiedzieć, że te wybory wygramy" - tak wyniki z Warszawy skomentował premier Jarosław Kaczyński. Podziękował wszystkim, którzy pracowali przy PiS-owskiej kampanii wyborczej. A wyniki podsumował jako "wezwanie do ciężkiej pracy w II rundzie".
Radosne nastroje panują także w sztabie Lewicy i Demokratów. "Warto się było zjednoczyć" - powiedział po ogłoszeniu wstępnych wyników Wojciech Olejniczak, szef SLD. I stwierdził, że lewica jest teraz trzecią siłą w Polsce. Pogratulował Markowi Borowskiemu trzeciego miejsca w głosowaniu na prezydenta Warszawy. Zapowiedział też, że na jego głosy "na pewno nie ma co liczyć PiS i Kazimierz Marcinkiewicz."
Nie wiadomo jednak, czy radość lewicy nie jest trochę przedwczesna. Bo na oficjalne wyniki wszystkich głosowań musimy poczekać aż do środy. Na razie wiadomo tylko, kto zwyciężył w dużych miastach. Na rozgłaszanie rezultatów z prowincji przyjdzie czas, gdy opadnie pierwszy powyborczy kurz.