Tematem wszystkich politycznych rozmów jest "sytuacja po wyborach". Tak przynajmniej mówią sami politycy. Ale tak naprawdę chodzi o to, kto komu przekaże poparcie i kto z
kim zbuduje koalicję.
Tusk rozmawiał z Borowskim oczywiście o prezydenturze w Warszawie. Szef PO chce, żeby lider lewicy, który zdobył prawie 23 procent głosów, namówił swoich wyborców, żeby w drugiej turze
postawili krzyżyk przy nazwisku Hanny Gronkiewicz-Waltz. "Zobaczymy" - odpowiada na razie tajemniczo Borowski.
Jedno obu polityków łączy - chcą końca rządów PiS w stolicy. Czy Borowski pomoże kandydatce Platformy? To może zależeć od tego, czy PO poprze w Krakowie kandydata Lewicy i Demokratów,
Jacka Majchrowskiego. Na razie jednak ani Tusk, ani Borowski nie chcą nic na ten temat powiedzieć.
"To smutne" - tak o spotkaniu liderów PO i lewicy powiedział Jarosław Kaczyński. "To polityczna decyzja pana Tuska" - dodał. Premier, mimo tego, że obaj politycy dogadują się za jego plecami, wierzy, że w samorządach uda się stworzyć koalicję Platformy i PiS. Ale już zaznaczył, że z tego, co widzi, to PO nieuchronnie odwraca się w stronę SLD.
Ale to wszystko najwyższe szczeble władzy. Z dala od rozpolitykowanej stolicy może być inaczej. Bo PiS wyciągnął do Platformy rękę. I w wielu miejscach zanosi się, że PO-PiS zacznie działać. "Na poziomie niższym niż centralny jednak rozmowy się toczą, ja o nich wiem i być może jednak coś dobrego z tych rozmów wyjdzie, ciągle w to wierzę" - podsumował premier.
Ale PiS w wielu miejscach może się przeliczyć. Bo SLD cieszy się z wyborczego wyniku i rzeczywiście dopuszcza pomysł współpracy z Platformą. "Posłowie PO chcą rozmawiać z
lewicą, jak widać, nie tylko o Warszawie, ale i o regionach, co nas bardzo cieszy" - przyznaje Grzegorz Napieralski z SLD.
I dodaje, że rozmawiają i liderzy partii, i przedstawiciele w terenie. Ale tu ważne zastrzeżenie. "To Platformie ma zależeć, nie nam. My po prostu jesteśmy otwarci" -
podsumowuje Napieralski.