Wojskowe Służby Informacyjne miały swoich ludzi w kancelariach Sejmu i Senatu - takie są ustalenia komisji, która likwidowała WSI. W Radiu ZET mówił o nich nadzorujący ich pracę Antoni Macierewicz.
Wysłannicy WSI byli w tych kancelariach nie byle kim. Mieli dostęp do dokumentów, nawet tych z najważniejszych sejmowych komisji, na przykład do spraw służb
specjalnych. A poza tym po 1991 roku mogli mieć nawet wpływ na uchwalanie ustaw.
Wszystko, co tam robili, było nielegalne - mówi Macierewicz. I dodaje, że dla wojskowych służb Sejm i Senat to były po prostu dwie firmy, gdzie trzeba było kogoś wysłać. Kogoś, kto potem mógłby sprawnie nimi manipulować.
Wszystkie te informacje znajdują się w specjalnym raporcie, przygotowanym przez likwidatorów WSI. Dokument jest tajny. A same WSI od prawie dwóch miesięcy nie istnieją. Zastąpiły je nowe specsłużby: Wywiad Wojskowy i Kontrwywiad Wojskowy.
Wszystko, co tam robili, było nielegalne - mówi Macierewicz. I dodaje, że dla wojskowych służb Sejm i Senat to były po prostu dwie firmy, gdzie trzeba było kogoś wysłać. Kogoś, kto potem mógłby sprawnie nimi manipulować.
Wszystkie te informacje znajdują się w specjalnym raporcie, przygotowanym przez likwidatorów WSI. Dokument jest tajny. A same WSI od prawie dwóch miesięcy nie istnieją. Zastąpiły je nowe specsłużby: Wywiad Wojskowy i Kontrwywiad Wojskowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz