"To się nigdy nie wydarzyło" - przekonuje w rozmowie z dziennikiem.pl Janusz Maksymiuk, szef klubu Samoobrony. "Ja wiem, że to nieprawdziwe zarzuty. Przez ostatnie sześć lat nie odstępowałem Leppera na krok. Byłem z nim od rana do nocy. I nawet nie słyszałem o takiej sprawie" - zapewnia. A co Samoobrona powinna zrobić w sprawie oskarżeń?
Lepper żąda od prokuratora generalnego rozpoczęcia śledztwa z urzędu. "Będę namawiał Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego, żeby nie kierowali sprawy do sądu. Bo nie warto się angażować w tę sprawę" - mówi dziennikowi.pl Maksymiuk. "Kiedy przewodniczący powtórzył informacje Gasińskiego o talibach w Klewkach, prokuratura natychmiast rozpoczęła śledztwo" - dodaje.
Na pytanie, czy Samoobrona będzie sama wyjaśniała tę sprawę, Maksymiuk odpowiada: "Nie. Bo będziemy oskarżani o zacieranie śladów".
Halina Molka - posłanka z tego samego okręgu co Łyżwiński - mówi, że nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie oskarżeń. Jej nazwisko przytacza "Gazeta Wyborcza". Pisze, że wiedziała o molestowaniu. Posłanka, która niegdyś należała do Samoobrony, w rozmowie z dziennikiem.pl przyznaje, że takie informacje do niej dochodziły, ale nie sprawdzała, czy są prawdziwe. I prosi, żeby nie łączyć jej z tą sprawą.
Posłanka Renata Beger z Samoobrony, podobnie jak Maksymiuk, absolutnie nie daje wiary informacjom o wykorzystywaniu seksualnym w Samoobronie. "Jestem w partii od 1992 roku i nigdy nie słyszałam o takich rzeczach" - zarzeka się w rozmowie z dziennikiem.pl. "To kłamstwo i zemsta tych pań, które wysuwają oskarżenia. Chciałabym tylko wiedzieć, dlaczego to robią" - pyta Beger. I dodaje, że Samoobronie były już przypisywane różne afery, oprócz "rozporkowej". "To teraz ją mamy" - mówi Beger.
Z kolei poseł Tadeusz Cymański z Prawa i Sprawiedliwości, o oskarżeniach pod adresem Stanisława Łyżwińskiego i Andrzeja Leppera dowiedział się od dziennika.pl. I choć zastrzega, że nie chce tego komentować, to nie ukrywa, że jest mocno zaskoczony. "W tej sprawie konieczna jest wielka ostrożność, a wyjaśnić ją powinien jak najszybciej wymiar sprawiedliwości" - zastrzega.
Poseł podkreśla, że nie wiadomo, czym się kierują kobiety oskarżające członków władz Samoobrony o wykorzystywanie seksualne. Na pytanie, czy jeśli zarzuty się potwierdzą, to będzie możliwa dalsza współpraca z Samoobroną w koalicji, poseł Cymański długo milczy. A potem odsyła do władz PiS.