Prezydent argumentuje w rozmowie z "Corriere della Sera", że nasz kraj jest dużo biedniejszy niż inne, które zamieniły narodowe waluty na pieniądz europejski. A i tam było mnóstwo niezadowolonych ludzi z powodu nieuzasadnionych podwyżek. Bo handlowcy i producenci resztę, która zostawała po przeliczeniu cen na euro, zawsze zaokrąglali w górę. Tak było na przykład we Włoszech.
Lech Kaczyński przyznaje jednak, że euro prędzej czy później zostanie wprowadzone w naszym kraju. Bo - jak uważa - nie może być inaczej, jeśli tym pieniądzem będzie się posługiwać większość państw w Europie.
Włoska gazeta pyta również prezydenta o stosunki polsko-niemieckie. A Lech Kaczyński zapewnia, że rozwijają się one coraz szybciej i z optymizmem patrzy w przyszłość. Zaraz jednak dodaje, że na linii Warszawa-Berlin jest jeszcze sporo do zrobienia.
Polski prezydent opowiada się również za szerokim otwarciem Unii Europejskiej dla innych krajów. Lech Kaczyński popiera przyjęcie Turcji. Ale idzie znacznie dalej. W unijnym kontekście wymienia też: Chorwację, Serbię, Ukrainę, Gruzję i Mołdawię.