Dziś po południu arcybiskup Stanisław Wielgus ma objąć urząd metropolity warszawskiego, a na niedzielę jest zaplanowany uroczysty ingres. Jeden z największych w Polsce autorytetów w dziedzinie prawa kanonicznego pytanie o to, czy do niedzieli można spodziewać się reakcji Watykanu, kwituje krótko: "Mówimy o sytuacjach absurdalnych".
Ale ks. prof. Remigiusz Sobański zaraz dodaje: "Stolica Apostolska w świetle obowiązującego prawa jest absolutnie swobodna w nadawaniu urzędów biskupich i także w decyzjach dotyczących poszczególnych biskupów." Ale wyjaśnia, że w przypadku Stanisława Wielgusa raczej nie ma mowy o odwołaniu go ze stanowiska za karę. Jeśli Stolica Apostolska uzna, że posługiwanie jakiegoś biskupa jest mało skuteczne i niecelowe, to zazwyczaj z Rzymu płyną sugestie, żeby taki kapłan sam zrezygnował. "I biskupi na ogół to robią" - dodaje ks. Sobański.
Rzecz jasna, sam arcybiskup mógłby przesunąć swój ingres, ale już wiadomo, że tego nie zrobi. Zaprzecza oskarżeniom, że współpracował z tajnymi służbami PRL. Tylko że ujawnione dokumenty w tej sprawie mówią co innego.
Arcybiskup Wielgus zostanie zatem najprawdopodobniej metropolitą warszawskim. Co to za funkcja? Metropolia jest w administracji kościelnej stopniem pośrednim między Kościołem lokalnym, czyli diecezją, a Kościołem powszechnym, czyli papieżem - tłumaczy dziennikowi.pl ks. prof. Sobański.
W przypadku Warszawy metropolia nazywa się archidiecezją, bo na jej czele stoi arcybiskup. W jej skład wchodzą diecezje, ale metropolita sprawuje nad nimi tylko ogólny nadzór. Nie ma takiej władzy, żeby na przykład coś kazać biskupowi z diecezji należącej do metropolii.
Metropolita jest oczywiście również księdzem. Może dawać śluby i chrzty. A bierzmowania musi udzielać, bo to rola biskupa.