Według biskupa Pieronka, potrzebny jest sędzia, który rozstrzygnąłby spór. Z akt wynika bowiem, że arcybiskup Wielgus współpracował świadomie z SB i przekazywał informacje, ale
duchowny twierdzi, że "nie wykonał żadnego zadania wywiadowczego i nie wyrządził nikomu żadnej krzywdy czynami i słowami".
Biskup Pieronek - jak sam mówi - nie czuje się powołany, by rozstrzygnąć, komu wierzyć i która strona mówi prawdę. "Dlatego dobrze, że sprawa pójdzie do Stolicy Apostolskiej, to
jest jakiś kierunek, który może pomóc w rozwikłaniu tego dylematu" - powiedział bp Pieronek.
Kościelna Komisja Historyczna, która badała akta abp. Wielgusa, zapowiedziała dziś, że przekaże swoje sprawozdanie do Watykanu.
Zapytany, czy w takiej sytuacji powinien odbyć się niedzielny ingres, biskup Pieronek odparł, że to już nie jego sprawa. "Od tego jest arcybiskup, który powinien podjąć decyzję, czy
zdecydować się na to, czy nie" - dodał.