Publicyści nie ma wątpliwości - skandal wokół arcybiskupa Stanisława Wielgusa to największy kryzys w polskim Kościele. Komentatorzy podkreślają niekonsekwencję hierarchy, który jeszcze wczoraj rano zaprzeczał, że był agentem, a po południu objął urząd i dopiero wtedy przyznał się do współpracy z SB.
Piotr Semka uważa, że objęcie przez arcybiskupa Stanisława Wielgusa metropolii warszawskiej może wpłynąć na postawę innych kapłanów współpracujących z SB. Bo jeśli fakt ten nie przeszkodził mu w nominacji, to inni księża mogą bagatelizować ten problem. Semka powątpiewa w szczerość skruchy arcybiskupa.
Z kolei Szymon Hołownia z "Newsweeka" podkreśla, że szanuje arcybiskupa Wielgusa za to, że zdecydował się wydać oświadczenie w swojej sprawie. To jednak nie koniec - dodaje Hołownia. Według niego, tylko rezygnacja hierarchy z objętej wczoraj funkcji mogłaby dowieść szczerości jego skruchy.
"Arcybiskup Wielgus objął urząd i prosi o wybaczenie" - tytułuje swój tekst "Rzeczpospolita", akcentując słowa kapłana, że skrzywdził Kościół, ale
ze skruszonym sercem prosi społeczność o przyjęcie go. Gazeta zapowiada przyjazd do stolicy na ingres niemal wszystkich mieszkańców wsi Wierzchowiska, rodzinnej miejscowości abp. Wielgusa,
którzy - tak jak i jego siostra - chcą go wesprzeć.
Dziennik opublikował także sondaż, z którego wynika, że według 46 proc. ankietowanych arcybiskup powinien sam zrezygnować z godności metropolity warszawskiego bądź odłożyć ingres do
czasu całkowitego wyjaśnienia sprawy.
"Lubelska opozycja broni Wielgusa" - pisze "Życie Warszawy". Jej przedstawiciele podkreślają, że w ich teczkach w SB nie ma śladu agenta o pseudonimach, jakie się przypisuje duchownemu.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że "Ks. Wielgus przekroczył granice kompromisu" i "Kościół musi mówić prawdę". Gazeta dodaje, że
organizatorzy jutrzejszego ingresu, m.in. biskup Piotr Jarecki, zrezygnowali z planowanego wcześniej wystawienia przed warszawską katedrę telebimu.
W obronie nowego metropolity warszawskiego staje "Nasz Dziennik", akcentując konieczność ostrożnego podchodzenia do zawartości akt SB. "Zbyt łatwo kamienujemy dziś
ludzi" - mówi w wywiadzie udzielonym gazecie abp. Leszek Sławoj Głódź.