Kapłan podkreśla, że o tym, iż ma swoją teczkę w esbeckich archiwach, dowiedział się dopiero niedawno od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który bada związki krakowskich duchownych z aparatem bezpieczeństwa PRL. Ksiądz Łasut - w tej chwili na emeryturze w żywieckim dekanacie - jest oszczędny w słowach. Odsyła do swojego oświadczenia w tej sprawie złożonego w krakowskiej kurii. Kardynał Dziwisz przyjął moje wyjaśnienia - zapewnia duchowny. Ale nie mówi, co konkretnie znalazło się w jego oświadczeniu.
Ksiądz Łasut miał być zwerbowany w 1978 roku, kiedy był proboszczem w Poroninie. Esbecy uważali go za cenne źródło, bo był bliskim przyjacielem obecnego metropolity krakowskiego.
Inny kapłan z otoczenia Stanisława Dziwisza, który miał współpracować z SB, to Mieczysław Łukaszczyk. W kancelarii jego parafii w Nowym Targu można usłyszeć, że ksiądz odwiedza w tej chwili parafian po kolędzie i nie jest dostępny pod telefonem.
Ksiądz Łukaszczyk miał dostarczać służbom PRL informacji m.in. o przebywającym w Rzymie księdzu Dziwiszu. Kapłan często jeździł do swojego przyjaciela. W 1979 roku otrzymał od SB pseudonim Turysta.
Tygodnik "Newsweek" wśród przyjaciół Stanisława Dziwisza, którzy mieli związki z SB, wymienia też księdza Michała Jagosza - kanonika rzymskiej bazyliki Santa Maria Magiore i księdza Mirosława Drozdka - kapelana "Solidarności" i kustosza sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem. Oraz oczywiście ks. infułata Janusza Bielańskiego - proboszcza wawelskiej katedry, którego rezygnację przyjął już kardynał Dziwisz.