Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" jest zadowolony, że "ci biskupi, którzy mieli jakieś wątpliwości i zastrzeżenia, co do konieczności wyświetlenia przeszłości duchowieństwa w Polsce, jakoś te wątpliwości przezwyciężyli". I przypomina, że są hierarchowie, którzy od dawna mówią o konieczności zbadania esbeckich teczek dotyczących duchownych. "Natomiast jeżeli wszyscy jednogłośnie uznali, że trzeba to zrobić, to myślę, że to jest dowód na istnienie Ducha Świętego, że jednak trzymanie tego trupa w szafie dłużej nikomu na dobre nie wyjdzie" - podkreśla.
Stanowisko biskupów jako "bardzo dobre" ocenia bp Tadeusz Pieronek. "Pozwoli to na wyjaśnienie przynajmniej tych wątpliwości, które wynikają z zasobów
IPN" - mówi. Ale zaraz dodaje, że w teczkach dokumenty są "mimo wszystko materiałem jednostronnym". Przypomina procesy lustracyjne Zyty Gilowskiej i Małgorzaty
Niezabitowskiej. "To poucza, że trzeba być ostrożnym i chociaż w jakimś sensie trzeba dać wiarę tym materiałom, to jednak nie są one jedyne i na ich podstawie nie można wydawać
ostatecznych sądów" - uważa biskup.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski badający współpracę polskich duchownych z aparatem bezpieczeństwa PRL deklarację biskupów uważa za "rzecz bardzo pozytywną", choć żałuje,
że nie zapadła ona wcześniej. "Biskup to osoba bardzo ważna nie tylko w Kościele, ale i w społeczeństwie. On musi pełnić funkcję autorytetu moralnego i być poza wszelkimi
podejrzeniami - dodaje.