Dziennik Gazeta Prawana logo

Andrzej Lepper: Nie dam sobie wmówić ojcostwa

12 października 2007, 15:15
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Nie jestem ojcem dziecka Anety Krawczyk. Przestańcie mi wmawiać, bo jeszcze faktycznie wmówicie mi to ojcostwo" - mówi DZIENNIKOWI lider Samoobrony Andrzej Lepper. I dodaje, że wie, kto jest ojcem tego dziecka. Wie, ale nie powie.
Małgorzata Pietkiewicz, Piotr Gursztyn: Powiedział pan, że ABW zbadało już pana kod genetyczny, by porównać go z DNA dziecka Anety Krawczyk.
Andrzej Lepper: Przecież gazety napisały, że pobrano mój materiał genetyczny ze sztućców w restauracji, gdzie byłem na obiedzie z komisarzem Kyprianou.

Podano panu oficjalnie wyniki tych badań?
Nie. Wiem swoje. Nie jestem ojcem dziecka Anety Krawczyk. Przestańcie mi wmawiać, bo jeszcze faktycznie wmówicie mi to ojcostwo. Adwokat pani Krawczyk myśli, że będzie mieć argument w sądzie: Lepper poddał się badaniom, a to świadczy o tym, że musiał mieć z moją klientką jakiś stosunek. Wobec mnie nie będzie żadnych zarzutów, jestem co do tego przekonany. Wytoczę sprawy w sądzie o ochronę dóbr osobistych.

Jak pan szacuje straty spowodowane seksaferą?
Są faktycznie duże. Na pewno nikomu nie przynosi ona chwały. Społeczeństwo karmione jest tą aferą już półtora miesiąca. Dziwię się, że Samoobronie udało się w ogóle przeżyć ten szalony atak przed świętami.

Seksafera była ciosem?
Tak, to był straszny cios.

Stosując pojęcia bokserskie, to było chwianie się na nogach, upadek czy może już liczenie?
Liczenie do pięciu. Tak, to był duży cios, bo nie było nikogo, kto by powiedział: zaczekajmy na prokuratorskie śledztwo, na jego wyniki. Dano wiarę tylko Anecie Krawczyk.

Ale na samym początku deklarował pan, że nie będzie utrudniał śledztwa i podda się badaniom DNA.
Pani Krawczyk ma prostą sprawę. Niech złoży pozew do sądu o uznanie ojcostwa. Wtedy się poddam, ona wie, z czym to się wiąże. Jej adwokat też wie, że później za te oszczerstwa trzeba będzie odpowiadać. Jeśli badania zrobi prokurator, to one będą miały czyste ręce. W jednym z wywiadów - po wyjściu z prokuratury pani Krawczyk powiedziała, że wyklucza, by Lepper i Celmer (radny PO w Radomsku) byli ojcami, dodała, że wie, kto jest ojcem jej dziecka. Ja też wiem, kto nim jest.

Kto?
Nie powiem.

Skąd więc wzięła się afera? Komu to było potrzebne?
Nie wiem, kto za tym chodził. Do jednego z posłów PiS zadzwonił wtedy dziennikarz "Gazety Wyborczej" i powiedział: mamy takie dane i fakty, że w tym tygodniu będzie po tym rządzie. Ten polityk PiS dzwonił do naszego posła Samoobrony, a potem się zaczęło.

Mówił pan o tym w ABW?
Tak. Dałem też pismo dla ABW, które pojawiło się w skrytkach poselskich. Trzy lata temu szykowano prowokację przeciwko Łyżwińskiemu o gwałt. Zlekceważyłem to, bo nie myślałem, że może to być ważne.

"Newsweek" napisał, że są prostytutki gotowe zeznać w sądzie, iż był pan bywalcem warszawskich agencji towarzyskich i często korzystał z ich usług. W dodatku miał być pan wulgarny i brutalny.
Pozwę "Newsweek". Piotr Tymochowicz udowodnił, jaka jest wiarygodność tych kobiet. Zadzwonił do 37 prostytutek i pytał, która z nich złożyłaby zeznania obciążające Leppera. 36 powiedziało, że złoży. Państwo wiecie, że z Tymochowiczem mam teraz raczej chłodne relacje.

Codziennie pojawia się w prasie doniesienie o kontrowersyjnych poczynaniach ludzi Samoobrony.
Co bym nie zrobił i tak będzie odwracanie kota ogonem. Załatwiłem w Brukseli, że za nadmierne zapasy płacimy tylko jedną dziesiątą kary. I jedna z gazet też napisała, że załatwił, bo musiał.

A propos Brukseli. Czy to prawda, że szykuje pan sobie posadę w COPA, największej organizacji rolniczej przy Parlamencie Europejskim?
W COPA z pewnością nie, ale może w przyszłości zostanę posłem do parlamentu Unii. Oczywiście dobrze jest znać płynnie język, bo w kuluarach prowadzi się ważne rozmowy, ale tam jest tyle pieniędzy na asystentów i tłumaczy - więc tu nie byłoby problemu.

Jak pan przetrwał przegląd resortów? Podobno na spotkaniach z premierem było niemiło?
Nie. Wręcz odwrotnie, bardzo miło. Mamy zaległości co do pięciu ustaw, ale one nie są zawinione przez nas, tylko wynikają z opieszałości biura legislacyjnego. Nie przygotowaliśmy dwóch dużych ustaw: reformy KRUS i Izb Rolniczych. Jesteście pierwszymi, którym mówię, że nie zgodzę się na podwyższenie składki KRUS. Jeżeli nie mam pewności, że koalicja będzie trwała do końca kadencji, to nie zgodzę się na żadne reformy. Podwyżki składek KRUS nie będzie.

Wiemy, że PiS mocno naciskał, by odsunąć minister pracy Annę Kalatę.
Nie było na mnie żadnych nacisków. Premier słowem nie wspomniał o tym na spotkaniu ze mną. Kalata walczy o emerytów i rencistów i będzie walczyć, bo to program naszej partii.
W Polsce szykują się też duże protesty rolnicze, mogą być blokady. Twardo postawiłem na posiedzeniu rządu: jeśli doszłoby do użycia siły wobec rolników, to w tej samej chwili Samoobrony nie będzie w rządzie.

Ale te protesty są głównie przeciw panu.
Przeciwko polityce rządu, nie mówcie, że przeciwko mnie.

Na transparentach są hasła przeciwko panu.
Przyjdzie zawiedziony Izdebski, Budner. Przyniosą transparent: Lepper musi odejść, ale oni muszą wiedzieć, że też odejdą.
Andrzej Lepper - wicepremier, minister rolnictwa, przewodniczący Samoobrony
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj