Szkoda czasu i pieniędzy. Jak pokazują wyniki sondażu TNS OBOP, gdyby Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła stanowisko prezydenta stolicy, warszawiacy wybraliby ją na ten urząd ponownie.
Groźba utraty stanowiska zawisła nad Hanną Gronkiewicz-Waltz dlatego, że spóźniła się o dwa dni ze złożeniem oświadczenia o działalności gospodarczej swojego
męża. Pani prezydent tłumaczyła, że jej mąż nie prowadzi firmy w Warszawie, więc jej zdaniem takiego oświadczenia w ogóle nie musiała składać.
Przeciwnego zdania są jednak politycy PiS, którzy mówią wprost: Gronkiewicz-Waltz prezydentem stolicy już nie jest i potrzebne są nowe wybory.
"Jak będą nowe wybory, to wygram je w pierwszej turze" - odpowiada Hanna Gronkiewicz-Waltz. A sondaż przeprowadzony dla "Faktu" przez TNS OBOP pokazuje, że w pierwszej turze pani prezydent otrzymałaby 49 proc. głosów. W drugiej turze jej zwycięstwo byłoby już miażdżące. Mogłaby liczyć na głosy 59 proc. warszawiaków. Kazimierz Marcinkiewicz - jedynie na 36 proc. 6 procent mieszkańców stolicy jeszcze nie wie, kogo poparłoby w powtórzonych wyborach.
Przeciwnego zdania są jednak politycy PiS, którzy mówią wprost: Gronkiewicz-Waltz prezydentem stolicy już nie jest i potrzebne są nowe wybory.
"Jak będą nowe wybory, to wygram je w pierwszej turze" - odpowiada Hanna Gronkiewicz-Waltz. A sondaż przeprowadzony dla "Faktu" przez TNS OBOP pokazuje, że w pierwszej turze pani prezydent otrzymałaby 49 proc. głosów. W drugiej turze jej zwycięstwo byłoby już miażdżące. Mogłaby liczyć na głosy 59 proc. warszawiaków. Kazimierz Marcinkiewicz - jedynie na 36 proc. 6 procent mieszkańców stolicy jeszcze nie wie, kogo poparłoby w powtórzonych wyborach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|