Śledczy liczą, że wicepremier Lepper będzie z nimi współpracował i dobrowolnie podda się testom DNA. Sądząc jednak po wypowiedziach wicepremiera, prokuratura się przeliczy. Lepper
zapowiada, że zgodzi się na testy tylko, gdy Krawczyk złoży pozew o ustalenie ojcostwa jej dziecka.
Na razie głównym podejrzanym w seksaferze jest Stanisław Łyżwiński. "Cały czas pojawiają się dowody obciążające posła" - mówi Rafał Sławnikowski z prokuratury
okręgowej z Łodzi. Nie chce zdradzić jakie, ale wcześniej prokuratura mówiła o zmuszaniu do usług seksualnych i gwałcie. Śledczy zastanawiają się, czy złożyć wniosek o odebranie
immunitetu chroniącego Łyżwińskiego. Nie wiadomo jednak, kiedy taki wniosek miałby trafić do Sejmu.
Seksafera wybuchła w grudniu zeszłego roku, gdy Aneta Krawczyk - była radna Samoobrony i kierowniczka biura poselskiego Stanisława Łyżwińskiego - ujawniła, że pracę w biurze posła dostała
w zamian za usługi seksualne. Jak twierdzi, sypiała z Łyżwińskim i z Lepperem.