Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie ma przystawek, które PiS chciałby zjeść"

12 października 2007, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Według premiera Jarosława Kaczyńskiego, gdyby była koalicja z PO, rządziłoby się łatwiej. "Bo opór materii, także mediów, byłby bez porównania mniejszy" - mówi DZIENNIKOWI premier. Ale nie tylko to. Opowiada też o odwołaniu ministrów, WSI, kuchni minister Anny Kalaty, kartoflach i innych przystawkach.

Premier mówi jasno: "Tak jak większość Polaków zakładałem, że będzie koalicja z Platformą Obywatelską". Po co? "Nie byłoby też tej totalnej wojny, którą wypowiedziała nam opozycja" - mówi DZIENNIKOWI Kaczyński. Ale dodaje jednocześnie, że mimo trudnych warunków i tak udało się wiele zdziałać.

"Jestem przekonany, że da się dokonać jeszcze więcej. W bardzo wielu dziedzinach życia już są przeprowadzane ogromne zmiany lub zaawansowane są przygotowania do nich" - zapewnia premier.

Ale na tym nie koniec wyznań premiera. Zapowiada, że PiS nie ma żadnych przystawek, które chciałby konsumować. I dodaje, że jego intencją są wybory jesienią 2009 roku. "Wtedy będziemy mogli przedstawić pełny bilans naszych osiągnięć" - mówi premier. I wciąż podkreśla, że wierzy w racjonalność ministrów Giertycha i Leppera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj