Pozycja i przyszłość Antoniego Macierewicza nie jest na razie zagrożona - zapewnia szef rządu. I nie bierze sobie do serca protestów koalicjantów po ujawnieniu raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Najgłośniej wyrzucenia Macierewicza domaga się lider LPR i wicepremier Roman Giertych. Ale dokument ostro krytykuje też drugi wicepremier i lider Samoobrony Andrzej Lepper.
Jarosław Kaczyński daje prawo koalicjantom do innej oceny dokumentu niż jego, ale dodaje, że jeśli nie odpowiada im polityka rządu, to mogą wyjść z koalicji. Według szefa rządu, raport Macierewicza jest najlepszym dowodem na to, że WSI trzeba było zlikwidować. Premier Kaczyński podkreśla, że dokument pokazuje jawne przypadki łamania standardów państwa demokratycznego.
Z raportu przed jego publikacją zniknęły dwa nazwiska - to ujawnił DZIENNIK. Potwierdził to prezydent, a premier Kaczyński tłumaczył, że ich umieszczenie było błędem, bo w ogóle nie powinny były znaleźć się w dokumencie. Zapewnił, że osoby, których nazwiska zostały wykreślone, nie są związane z Prawem i Sprawiedliwością.
To, że nazwiska zniknęły z raportu, oznacza pośrednie potwierdzenie przez prezydenta Kaczyńskiego, że raport był zły - stwierdził Bronisław Komorowski w "Sygnałach Dnia". Zdaniem byłego szefa MON, w związku z tym nie ma pewności, że także inne nazwiska powinny znaleźć się w dokumencie.
Rosyjska prasa napisała, że raport z weryfikacji WSI to prawdziwy prezent dla wszystkich służb specjalnych. Premier ocenia, że ten ton komentarzy w Rosji bierze się stąd, że Moskwa żałuje, że została zlikwidowana służba, w której pracowało wielu szkolonych przez nią agentów.