Zarzuty pani prezydent dotyczą oświadczeń majątkowych. "70 osób po terminie - czyli 30 kwietnia - złożyło w 2003 roku swoje oświadczenia majątkowe. Złożyłam zawiadomienie do prokuratury, a nie do wojewody, ponieważ są to osoby, które wtedy miały obowiązek ich złożenia. Teraz to już prokuratura musi się tym zająć" - tłumaczyła Gronkiewicz-Waltz podczas czwartkowej sesji Rady Warszawy.
Wśród osób, na które poskarżyła się prezydent jest obecny minister sportu Tomasz Lipiec i wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński. Ten drugi w grudniu 2002 r. objął funkcję burmistrza stołecznej dzielnicy Śródmieście, a w latach 2002 i 2003 składał dokumenty bez podpisów.
W doniesieniu Gronkiewicz-Waltz znalazł się także Artur Piłka, były dyrektor biura sportu. On z kolei miał nie złożyć oświadczenia w terminie.
Prawnicy Ratusza nie mają wątpliwości - urzędnicy złamali prawo i powinni stracić ówczesne stanowiska. Jednak pani prezydent podkreśla, że nie wie, czy będący wówczas prezydentem Lech Kaczyński wiedział o tych nieprawidłowościach.
A kilka tygodni temu do prokuratury trafiło doniesienie przeciwko Gronkiewicz-Waltz. Radni PiS zarzucili jej, że nie poinformowała prokuratury o przestępstwie, które mogła popełnić jej partyjna koleżanka.