Już dwa razy prokuratorzy odmawiali wszczęcia śledztwa. Tym razem jednak do sądu poskarżyli się członkowie sejmowej komisji wyjaśniającej aferę Orlenu i prokuratura znów zajęła się sprawą.
Ale do postawienia zarzutów jeszcze daleka droga. Mogą one dotyczyć składania fałszywych zeznań przez byłego premiera. Choć Belka zapewniał, iż nie podpisał niczego w SB, przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych musiał potwierdzić podpisem, że zapoznał się z instrukcją wyjazdową. Podpisał też zobowiązanie do zachowania tego spotkania w tajemnicy.
Śledczy czekają teraz na dokumenty z Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące Marka Belki. Dopiero wtedy zapadnie decyzja, czy zacznie się śledztwo. Warszawska prokuratura ma nadzieję, że materiały te dotrą w ciągu kilku dni.