Gasiński wpadł we Wrocławiu. Przed policją ukrywał się od 9 lutego. Tego dnia udało mu się zmylić policjantów, którzy przywieźli go na przesłuchanie do prokuratury na warszawskiej Pradze. Przez okno łazienki na pierwszym piętrze budynku uciekał przed oskarżeniami o kradzież komputerów.
To jednak niejedyne zarzuty, które ciążą na Gasińskim. Były informator Leppera ma stanąć przed sądem także za SMS-y z pogróżkami, które miał wysyłać właśnie do szefa Samoobrony. A jeszcze kilka lat wcześniej dostarczał mu "cennych" informacji o lądowaniu talibów w Klewkach i korupcji przeżerającej polityczne szeregi.
Gasiński ma już na swoim koncie kilka spraw sądowych. Odpowiadał m.in. za brutalne zabicie krowy, podrabianie dokumentów i podszywanie się pod... dziennikarza Waldemara Milewicza.