Hanna Gronkiewicz-Waltz nie może być pewna posady prezydenta stolicy. I to nie tylko z powodu zamieszania z oświadczeniem majątkowym jej męża. Pani prezydent w ciągu kilku tygodni może stanąć przed sądem w zupełnie innej sprawie - niszczenia dobrego imienia jej byłych partyjnych kolegów.
Jak pisze "Życie Warszawy", pod koniec października do warszawskiego Sądu Rejonowego trafił akt oskarżenia przeciwko Gronkiewicz-Waltz. Złożyło go trzech byłych działaczy stołecznej PO, którzy latem ubiegłego roku zostali wyrzuceni z partii: Sławomir Potapowicz, Jan Dziubecki i Jan Artymowski.
Wszyscy trzej oskarżają Gronkiewicz-Waltz o niszczenie ich dobrego imienia. Chodzi o słowa pani prezydent, a wówczas szefowej warszawskiej Platformy, która zarzuciła im, że wykorzystywali publiczne stanowiska do prywatnych celów.
Procesu w tej sprawie można się spodziewać w ciągu kilku tygodni. Zgodnie z prawem, ewentualna przegrana i wyrok za przestępstwo oznacza dla pani prezydent utratę stanowiska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|