Na razie swoje wyjaśnienia złożył m.in. burmistrz Włoszczowy, wicestarosta, a także członek zarządu i dyrektor oddziału PKP PLK. Następny w kolejce ma być minister w kancelarii premiera Przemysław Gosiewski, który zasłynął poparciem dla kontrowersyjnej inwestycji.

Teraz polityk PiS będzie się musiał tłumaczyć przed śledczymi, którzy sprawdzają, czy zbudowana za trzy miliony złotych stacja nie naraziła PKP na straty. I czy ma sens zatrzymywanie pociągów ekspresowych i Intercity na trasie Warszawa - Kraków w liczącej niecałe 11 tysięcy mieszkańców Włoszczowie.