Według tygodnika, wpisanie Gudzowatego na listę to miała być część walki tajnych służb z szefem "Bartimpeksu" i jego rodziną. Jednak prowokacja się nie udała. Komisja likwidująca WSI zorientowała się, ze nie ma dowodów, by oskarżyć biznesmena o powiązania z WSI, i jego nazwisko wykreśliła.

Wojna Gudzowatego ze specsłużbami zaczęła się w 1996 roku, gdy dostał on informację o szykowanym na niego zamachu. Funkcjonariusze UOP sugerowali mu wówczas, by wycofał się z branży gazowej. W 2002 roku policja zatrzymała Andrzeja Pastwę, który powiedział, że został wynajęty do zabicia Gudzowatego lub jego syna. Mężczyzna został jednak szybko wypuszczony na wolność, ponieważ - jak pisze tygodnik - lewicowa władza wolała nie wyjaśniać, kto był zleceniodawcą Pastwy.

W 2003 roku Gudzowaty dostarczył władzom dowody na to, że osoby związane z tajnymi służbami chciały skompromitować ówczesnego premiera Leszka Millera, ale władze znowu nie były zainteresowane wyjaśnieniem tej sprawy. A teraz, po próbie skompromitowania go przez umieszczenie jego nazwiska na liście współpracowników WSI, wyczerpała się cierpliwość biznesmena - pisze "Wprost".

Ostatnio znowu bardzo głośno o Aleksandrze Gudzowatym. Biznesmen nagrał swoje rozmowy z Józefem Oleksym, w których były premier oskarża polityków SLD o wiele nieprawidłowości. Dziś szef Sojuszu ogłosił, że Oleksy został zawieszony w prawach członka partii.