Paweł Zalewski nie ma wątpliwości, że sprawa ma podtekst polityczny. Ale na pewno nie ze strony polskiej. Jego zdaniem, Rosja próbuje naciskać na Polskę, aby ta zniosła swoje weto na rozmowy o porozumieniu Unii Europejskiej z Rosją.

"Sądzę, że strona rosyjska przeholowała, bo stanowisko ws. wystawy w Oświęcimiu nie jest tylko i wyłącznie stanowiskiem polskim, ale stanowiskiem międzynarodowym, mającym poparcie wszystkich członków Rady Oświęcimskiej. Tego typu pozycja raczej kompromituje Rosję na arenie międzynarodowej, niż wzmacnia jej stanowisko" - tłumaczył Zalewski w radiowych "Sygnałach Dnia".

Zdaniem Zalewskiego, za publikacją w "Kommiersancie" może stać Kreml, który chciał w ten sposób zaognić stosunki Warszawa-Moskwa. Poseł PiS tłumaczył, że takie sondowanie jest charakterystyczne dla Rosjan.

Szef sejmowej komisji przyznał, że rzeczywiście były kontrowersje co do proponowanego przez Moskwę kształtu kolejnej rosyjskiej wystawy w Auschwitz. Tłumaczył jednak, że wątpliwości miała nie Polska, ale międzynarodowe gremium, czyli Rada Oświęcimska. Poseł Zalewski wyraził nadzieję, że sporu uda się uniknąć dzięki rozmowom z ambasadą Rosji w Warszawie.

Wczorajszy "Kommiersant" napisał, że Polska zamknęła rosyjską ekspozycję w Auschwitz z powodów politycznych i otworzy ją tylko wtedy, jeśli Rosja przyzna się do okupacji Polski po 17 września. Dyrekcja muzeum zaprzeczyła, by sama zamknęła wystawę. Tłumaczyła, że Rosjanie wciąż pracują nad ekspozycją, nie ma żadnego sporu, a wszelkie wątpliwości wyjaśniane są na bieżąco. Informacje te potwierdził też w rozmowie z dziennikiem.pl rosyjski wicekonsul w Polsce.