Mężczyzna wczoraj został wyprowadzony z pracy w kajdankach. Dziś został zwolniony do domu. Dostał jednak zakaz kontaktowania się z Anetą Krawczyk. Wcześniej jednak usłyszał zarzuty - śledczy podejrzewają, że jeszcze w styczniu groził śmiercią głównej bohaterce seksafery, Anecie Krawczyk. Poza tym miał jej obiecać pieniądze w zamian za cofnięcie zarzutów o molestowanie, które wytoczyła przeciwko Stanisławowi Łyżwińskiemu. Kobieta nie poszła jednak na taką współpracę.
Seksafera wybuchła kilka miesięcy temu. Wtedy była radna Samoobrony Aneta Krawczyk oskarżyła Stanisława Łyżwińskiego i Andrzeja Leppera o stosowanie układu "praca za seks". Zarzuty w tej sprawie usłyszał już m.in. były asystent Łyżwińskiego, Jacek Popecki, który miał podać ciężarnej Krawczyk środek na wywołanie poronienia.