Zamieszanie to wynik sejmowych głosowań na temat zmian w konstytucji. Poprawki miały zapewnić ochronę życia od momentu poczęcia. Żadna z pięciu propozycji nie zyskała jednak wymaganego poparcia 2/3 posłów. A Marek Jurek, który od początku forsował pomysł zmian, uznał to za swoją porażkę.
Zarówno szef klubu PiS Marek Kuchciński, jak i sekretarz partii Joachim Brudziński w rozmowie z dziennikiem.pl zapowiedzieli, że partia stanie murem za marszałkiem Jurkiem. "Ja też czuję się przegrany, tak jak pan marszałek Jurek. I podejrzewam, że ludzi o takich odczuciach w naszym klubie jest znacznie więcej. Chciałbym wyrazić solidarność z panem marszałkiem i prosić, żeby ta dymisja została wycofana" - mówił dziennikowi.pl Brudziński. Kuchciński powiedział nawet, że PiS będzie dążyło, by do głosowania nad odwołaniem marszałka Sejmu w ogóle nie doszło. Będziemy do tego przekonywać naszych koalicjantów - zadeklarował szef klubu.
A ze strony pozostałych koalicjantów docierają sprzeczne sygnały. Andrzej Mańka z LPR powiedział dziennikowi.pl, że będzie namawiał swoich kolegów do odrzucenia wniosku o dowołanie Jurka. Jednak wicepremier Roman Giertych, choć nie jest zadowolony z decyzji marszałka, zapowiedział, że jeśli Jurek będzie obstawał przy swoim wniosku, LPR go poprze.
Zgodnych deklaracji nie ma także w Samoobronie. Choć wiceszef partii zapowiedział, że on i jego koledzy nie zagłosują za dowołaniem Jurka, już pełniący obowiązki szefa klubu Krzysztof Sikora przyznał, że nie wszyscy w Samoobronie akceptują pracę marszałka. "W naszym klubie jest parę osób, które ostatnio wyrażały się w
taki sposób, że pan marszałek Jurek pewne projekty ustaw, zwłaszcza projekty Samoobrony, hamuje" - powiedział Sikora. Zapowiedział, że w czasie głosowania prawdopodobnie nie będzie dyscypliny klubowej.
Nietrudno odgadnąć, jak zachowa się opozycja - PSL już stwierdziło, że cieszy się z decyzji Jurka. A szef PO Donald Tusk jeszcze przed oficjalnym potwierdzeniem dymisji zapowiadał, że Platforma odniesie się do niej ze zrozumieniem. Ryszard Kalisz z SLD natomiast podsumowuje krótko - Marek Jurek był złym marszałkiem i dlatego Sojusz będzie głosować za jego odwołaniem.
O tym, czy Marek Jurek pozostanie na stanowisku marszałka Sejmu, mogą więc zadecydować pojedynczy posłowie. By wniosek o jego odwołanie przeszedł, potrzebna jest większość bezwzględna - czyli spośród wszystkich obecnych w czasie głosowania, "za" musi być ponad połowa.