Zapowiedź marszałka Marka Jurka o rezygnacji z funkcji postawiła PiS w niewygodnej sytuacji. Partia musi przedstawić kandydata na nowego marszałka i to takiego. którego zaakceptują koalicjanci. Bez nich wybór drugiej osoby w państwie może być trudny, a nawet niemożliwy.

Za najpoważniejszego kandydata uchodzi Paweł Zalewski. Według źródeł w PiS, obecny wiceminister spraw zagranicznych ma jednak wiele cech, które mogą odstręczać twardych prawicowców. Był posłem Unii Demokratycznej. W 1993 roku przyczynił się jako parlamentarzysta do złagodzenia ustawy antyaborcyjnej, a parę miesięcy temu głosował jako jeden z dwójki posłów PiS przeciw przystępowaniu do prac nad antyaborcyjnymi poprawkami do konstytucji. Równocześnie Zalewski nie jest też typowym "żołnierzem" Kaczyńskich. Przez lata trzymał się Kazimierza Ujazdowskiego lekko zdystansowanego wobec PiS-owskiej linii.

Wśród dwójki kandydatów, mających największe szanse jest też Aleksandra Natalli-Świat, szefowa sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Byłaby pierwszą kobietą, sprawującą ten urząd. Ale z punktu widzenia PiS-u ma wady. Wcześniej była w Porozumieniu Centrum, a premier nie chce, by PiS nazywano drugim PC. No i Jarosław Kaczyński nie ma następcy na przewodnictwo komisji. Bo Komisja Finansów Publicznych ma pozostać przy PiS.

Na krótkiej liście jest też Paweł Kowal. Niedawno mówiło się, że chce odejść z ministerstwa spraw zagranicznych. Kandydatura Kowala jest ponoć miła sercu prezydentowi, a także młodszej generacji PiS. Jednak jest on mało znany szerszej publiczności.

Andrzej Lepper wymienia także nazwisko Joachima Brudzińskiego, sekretarza generalnego PiS, którego kandydaturze wspominał premier. Ale on chyba ma najmniejsze szanse. Przeciwko Brudzińskiemu jest Liga Polskich Rodzin. Ponadto sam zainteresowany zapewnia, że nie chce kandydować. Dobrze mu tam, gdzie jest teraz.

--------------------------------------------------------------------------------------------

Ich nazwiska też wymieniano

Reklama

Ludwik Dorn. O nim mówiło się zaraz po ogłoszeniu przez Marka Jurka zamiaru ustąpienia. Choć premier Jarosław Kaczyński przekonywał, że to właśnie Dorn będzie najważniejszym z wicepremierów, to od chwili odejścia ze stanowiska szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji, Dorn jest praktycznie niewidoczny. Teoretycznie ma się zajmować m.in. sprawami ZUS. Sam Dorn zaprzecza, by miał kandydować, a plotki na ten temat nazywa "bezpodstawnymi spekulacjami mediów". Zapewnia, że nikt w jego partii nie rozważał takiej możliwości.

Marek Kuchciński. To jeden z najważniejszych polityków PiS. Teraz pełni funkcję szefa klubu partii. Był jednym z tych polityków, który najgorliwiej bronił prezydenckich poprawek do konstytucji. Przekonywał, że partia jest jednomyślna i zgodnie zagłosuje za propozycjami Lecha Kaczyńskiego. Tymi, którym przeciwny był Marek Jurek. Gdyby PiS zdecydowało się na forsowanie Kuchcińskiego jako kandydata na marszałka Sejmu, musiałoby się zająć poszukiwaniem jego następcy na czele klubu. Były już poseł PiS Dariusz Kłeczek wytacza przeciwko Kuchcińskiemu ciężkie argumenty. Według niego, Kuchciński od początku prac nad zmianami w Konstytucji RP był zagubiony i nie potrafił przeprowadzić spokojnie klubu przez prostą, ale jakże ważną nowelizację przez parlament jednej ustawy. Dlatego nie powinien zostawać marszałkiem Sejmu, bo zwyczajnie nie da sobie rady. Sam Kuchciński zaprzecza zamiarowi kandydowania.