To niebywałe, że człowiek po tak ciężkiej operacji zachowuje się, jak gdyby był na wakacjach, a nie na rekonwalescencji. Profesora Religę "Fakt" spotkał na działce
rekreacyjnej pod Wyszkowem niedaleko Warszawy. Jest tam od wczoraj z żoną Anną. Minister spaceruje, podlewa trawę, a nawet łowi ryby. Sprawia wrażenie, jakby operacja, którą przeszedł, była
zwykłym wyrwaniem zęba, a przecież lekarze otworzyli mu klatkę piersiową i skalpelami wycięli połowę płata lewego płuca, na którym wykryto komórki rakowe. Nie wszystko jest jednak tak
kolorowe. Pod uśmiechem minister ukrywa silny ból, który czuje z każdym oddechem. "Faktowi" zwierzył się też, że wciąż myśli o swojej największej słabości - o
papierosach.
"Fakt": Panie profesorze, jak się pan czuje po operacji?
Zbigniew Religa: Jestem na działce od wczoraj, a dziś rano byłem już ze spinningiem na rybach. Sam nie mogę w to uwierzyć, bo operacja była poważna. Pierwszego dnia po zabiegu bóle były tak
dramatyczne, że stwierdziłem, iż nie dam rady. Ale potem się uspokoiło.
Bał się pan krojenia...?
Nie bałem się. O każdym ruchu lekarza, który mnie operował, wiedziałem jeszcze przed operacją. Zresztą, jak się siedzi w tym od środka, to wszystko wygląda zupełnie inaczej... Powiem tak
- to była rozległa operacja. Moja wydolność płuc jest bardzo ograniczona. Proszę nie zapominać, że 25 procent mojej powierzchni oddechowej zniknęło.
Czuje się to?
Czuje. Pierwszego dnia, zaraz po operacji, kiedy wracałem samochodem do domu i musiałem przejść z ulicy do mieszkania, myślałem, że nie dojdę. Czułem silną duszność. Muszę się teraz
zaadaptować do tego wszystkiego. Muszę nauczyć się nowego oddechu. A im więcej mam teraz ćwiczeń i ruchu, tym szybciej dochodzę do siebie.
A kiedy pan dojdzie w pełni do siebie?
Sądząc z tego, jak się rozwija sytuacja, musi minąć jeszcze trochę czasu. To nie są dni, to są miesiące...
Kiedy więc można się pana spodziewać w ministerialnym gabinecie?
Już w środę spotkałem się z ludźmi, którzy pracują dla mnie. Zobaczę się z nimi jeszcze we wtorek. Natomiast co do codziennej pracy.... 29 czerwca jest posiedzenie rady ministrów i ja tam
będę.
Jest pan chyba niezniszczalny... A jak z papierosami. Rzucił pan?
Z tym nie ma żadnego problemu...
To znaczy, że w pańskim stanie można palić?
Można. Palenie tytoniu to nałóg psychiczny. Wszystko zależy od tego, co dzieje się w głowie. Jeżeli człowiek tak nastawi swoje szare komórki, że nie chce już palić, to nie będzie
palił...
Zamierza pan rzucić czy nie?
Powiem panu tak - przez najbliższe dwa, trzy miesiące nie będę palił. W stu procentach...
A potem?
... (profesor milczy i uśmiecha się lekko)
Wróćmy jeszcze do momentu, gdy pan się obudził po operacji. Co pan wtedy czuł?
Przede wszystkim ból. Straszny ból. Ten ból utrzymuje się u wielu osób bardzo długo i myślałem, że tego nie wytrzymam. Na szczęście udało im się założyć blokadę na nerwy i przez
cały czas dostawałem środki znieczulające.
A czy przy oddechu boli pana?
Ból czuję przy oddechu, podczas kaszlu, a najgorsze jest kichanie - okropnie rwie. Ale już teraz świetnie daję sobie radę z bólem.