"Bezskutecznie prosiłam pełniącego obowiązki burmistrza o wykazanie się wyobraźnią i praworządnością" - powiedziała reporterowi stacji TVN24 pani burmistrz Springer. W końcu sąd uznał moje racje, mogę więc wrócić do pełnienia obowiązków.
"Miałem prawo odmówić" - replikuje Piotr Janicki. "Wyrok wprawdzie zapadł, ale jest nieprawomocny. Dopóki ta sytuacja nie ulegnie zmianie, ja jestem burmistrzem, zwłaszcza że niewykluczone, iż wojewoda wielkopolski odwoła się od werdyktu sądu".
Na razie nie widać szans na rozwiązanie sytuacji. Opinie prawników są podzielone: jedni twierdzą, że pani burmistrz powinna wrócić na swoje stanowisko natychmiast po wyroku, zdaniem innych - dopiero po jego uprawomocnieniu. Spory trwają, mieszkańcy Mosiny obserwują je z niepokojem, bo nie wiedzą, jak ta dwuwładza wpłynie na tempo załatwiania spraw urzędowych - pisze DZIENNIK.