Dziennik Gazeta Prawana logo

"Fakt": Hojarska kłamała

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Danuta Hojarska kłamie jak z nut - twierdzi "Fakt". Potwierdziła to prokuratura, umarzając postępowanie ws. oszczerstw posłanki Samoobrony, że pobił ją dziennikarz "Faktu". Teraz to Hojarska powinna trafić pod sąd, ale ma immunitet - pisze gazeta.

Prokuratura, po trwającym zaledwie niecały miesiąc śledztwie, nie miała wątpliwości. "W sprawie zawiadomienia pani Danuty Hojarskiej Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ wydała postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia" - zapewnia prokurator rejonowy Agnieszka Muł.

Tym samym potwierdziło się, że Hojarska kłamie - pisze "Fakt". Posłanka powinna teraz odpowiedzieć za spektakl, jaki zorganizowała w Sejmie. "Na konferencji prasowej Hojarska łgała jak z nut, pokazywała siniaki i twierdziła, że dziennikarz <Faktu> na nią napadł" - oburza się "Fakt".

"Pod nadzorem prokuratury nadal prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w sprawie zawiadomienia dziennikarza <Faktu>, który twierdzi, że Hojarska go napadła" - mówi prokurator Muł.

"Hojarska powinna trafić na ławę oskarżonych za to, że kłamała, a jej towarzysze zniszczyli aparat naszej reporterce i napadli na dziennikarza naszej gazety" - pisze "Fakt".

Tak brutalnie politycy Samoobrony zachowywali się po urodzinach Andrzeja Leppera. Hojarska wybrała się do jednego z ogródków piwnych wraz ze swoimi kolegami. Fotoreporterka "Faktu" robiła zdjęcia.

Kiedy dziennikarze "Faktu" ruszyli w stronę ulicy Nowy Świat, usłyszeli, że ktoś za nimi biegnie. "Nasz dziennikarz Piotr Mieśnik kilkakrotnie został uderzony w czoło" - pisze "Fakt".

Napastnikiem okazał się Stanisław Serwin, bliski współpracownik Hojarskiej. "Natomiast fotoreporterce wyrwali aparat. Po chwili pojawiła się posłanka, która krzyczała, by zostawić ją w spokoju, a nikt jej nawet nie ruszył palcem" - opisuje "Fakt".

Niestety, po tym zdarzeniu po stronie Hojarskiej stanął marszałek Sejmu Ludwik Dorn, który zabronił naszemu dziennikarzowi wstępu do Sejmu. Oby teraz miał odwagę przyznać się do błędu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj