W ubiegłym tygodniu prezes PiS Jarosław Kaczyński wydał oświadczenie, w którym opowiedział się za bojkotem ukraińskiej części rozgrywek Euro 2012, w związku z sytuacją byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko.

Reklama

Niepokój społeczności międzynarodowej budzą doniesienia o użyciu siły wobec przebywającej w kolonii karnej Tymoszenko, skazanej na siedem lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu umów gazowych z Rosją w 2009 roku. Przed dwoma tygodniami była premier ujawniła, że została pobita przez strażników. Ukraińskie media opublikowały zdjęcia Tymoszenko, na której ciele widać sińce.

W rozmowie z dziennikarzami w Sejmie Kaczyński powiedział w środę, że w dalszym ciągu jest za tym, by "bojkot Ukrainy przez polityków w trakcie Euro 2012 był stosowany". - To nie ma nic wspólnego z samym przebiegiem zawodów sportowych. Chodzi tylko o to, by politycy swoją obecnością nie legitymizowali tych praktyk, które mają w tej chwili miejsce na Ukrainie, które są sprzeczne z prawami człowieka - podkreślił Kaczyński.

Według niego, dzisiejsza Ukraina jest "coraz bardziej dodatkiem do Rosji, a to jest przeciwko polskim interesom".

Prezes PiS pytany był o apel prezydenta Bronisława Komorowskiego do przedstawicieli wszystkich sił politycznych na Ukrainie o zmianę prawa, które nadal umożliwia karanie za decyzje polityczne w oparciu o prawo karne.

Jeżeli w tej chwili prezydent angażuje się w obronę byłej premier Julii Tymoszenko, bo tak to rozumiem, to co robi. Dlaczego robi to dopiero teraz i dlaczego do niedawna jeszcze chciał jechać do Jałty, tego nie wiem, ale lepiej późno niż wcale - powiedział Kaczyński.

Prezydenci kilku państw europejskich postanowili zbojkotować majowy szczyt w Jałcie ze względu na sytuację wokół uwięzionej Tymoszenko. Z udziału w konferencji zrezygnowali prezydenci m.in. Niemiec, Czech, Słowenii, Austrii i Włoch. We wtorek ukraińskie MSZ poinformowało, że szczyt został odłożony na czas nieokreślony. Polski prezydent wybierał się do Jałty.

Prezes PiS powiedział, że prezydent RP reprezentuje Polskę na zewnątrz. - Przypominam ten przepis konstytucji, który był zapominany w okresie, gdy mój śp. brat był prezydentem. On obowiązuje, także w stosunku do prezydenta Komorowskiego, który został legalnie wybrany. Ma pełne prawo, a w moim przekonaniu nawet obowiązek czynić z tego przepisu użytek w interesie państwa - zaznaczył lider PiS.

Wyraził zadowolenie z faktu, że "następuje pewna zmiana postawy" polskich polityków ws. sytuacji b. premier Ukrainy. Jak mówił, jest zadowolony z tego, że dał sygnał sprzeciwu, który "okazał się skuteczny". - I jestem zadowolony z tego, że wiele osób się skompromitowało - mówił Kaczyński. - To może złe zadowolenie, ale naprawdę nie powinno być tak, żeby głupota lub dziwne powiązania w takich sprawach dyktowały postawy polityczne - dodał.

A wielu ludzi, zarówno z polityki, jak i z okolic polityki ostatnio miało pod tym względem łagodnie mówiąc bardzo nieudane wystąpienia - ocenił prezes PiS. - Przypomnę też wypowiedzi ludzi z otoczenia prezydenta sprzed niedługiego czasu - podkreślił.

Zdaniem Kaczyńskiego nacisk na stronę ukraińską przynosi pewne efekty, "choćby wypuszczenie na badania pani Tymoszenko". - Trzeba go kontynuować i może uzyskamy dzięki temu to, co jest potrzebne - mówił.

W związku z sytuacją uwięzionej byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko wśród europejskich polityków pojawiają się głosy o bojkocie ukraińskiej części rozgrywek. Na Ukrainę nie wybiera się m.in. szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i inni unijni komisarze.