W doposażenie laboratoriów i instytutów badawczych zainwestowaliśmy w tej unijnej perspektywie finansowej 27 mld zł. Ale Polska nie stała się przez to bardziej innowacyjna.
Jeżeli innowacyjność ocenia się jedynie na podstawie rankingów, to na wyniki musimy poczekać, aż obejmą one okres, kiedy z tych nowoczesnych laboratoriów zaczną wypływać wyniki innowacyjnych badań, a polski przemysł zacznie je wdrażać do produkcji. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy Polska dzięki tym inwestycjom zyskała koło zamachowe do wytwarzania innowacyjnych technologii. W 2007 r., kiedy przyszłam do resortu, największym problemem naukowców była przestarzała infrastruktura. Obecnie to w naszym kraju są jedne z najnowocześniejszych laboratoriów na świecie, mamy więc fundament, na którym naukowcy i przedsiębiorcy mogą zbudować imponujący gmach. W nowej perspektywie finansowej będziemy się koncentrować na wprowadzaniu wyników badań do gospodarki. I dzięki tym inwestycjom jesteśmy na to gotowi.

Już w tej perspektywie konkursy na wdrażanie B+R prowadziły zależne od pani Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, podległa ministrowi gospodarki. Prace instytucji już się niekiedy pokrywają, a będą jeszcze bardziej. Czy nie lepiej byłoby je połączyć?
Nie. Potrzebne są w Polsce takie dwie instytucje jak PARP i NCBiR, tyle że ich działania nie powinny się pokrywać, lecz uzupełniać i wspierać. Celem NCBiR jest stymulowanie podaży nowych technologii dla gospodarki przygotowywanych przez środowisko naukowe, a celem PARP stymulowanie popytu przemysłu, małych i średnich przedsiębiorstw na wykorzystywanie nowych technologii w produkcji i usługach. Krótko mówiąc, NCBiR odpowiada za podaż, a PARP za popyt w rozwoju innowacyjnej gospodarki w Polsce.

NCBiR powinno nadal koncentrować się na finansowaniu projektów mających na celu tworzenie i wdrażanie nowych i prawdziwie przełomowych technologii. Centrum dysponuje już dużym know-how, ponieważ taką działalność prowadzi od 2009 r. Koncentruje się na wspieraniu projektów oryginalnych, nowatorskich, takich, jakich jeszcze nikt nie wymyślił. Wspomnę o programie pilotażowym BRIdge VC, gdzie partnerami NCBiR są konsorcja funduszy venture capital z Polski i zagranicy. Ich zadaniem jest szukanie polskich i zagranicznych inwestorów kapitałowych zainteresowanych wdrożeniem nowych technologii wypracowanych przez polskich naukowców.

PARP powinna wspierać zakup nowoczesnych technologii z zagranicy, tak aby polskie przedsiębiorstwa mogły znacząco unowocześniać swoją produkcję lub oferowane usługi. Dobrze też, aby PARP finansowała innowacje otwarte, tzn. usprawniające funkcjonowanie małych firm, które wspólnie aplikują o grant, bo indywidualnie nie byłoby ich na to stać.

Rolą NCBiR jest również aranżowanie współpracy polskich instytutów badawczych z zagranicznymi oraz polskich naukowców z zagranicznymi przedsiębiorcami. Rolą PARP w tym zakresie powinno być wspieranie współpracy polskich przedsiębiorców z zagranicznymi firmami.

Dlaczego PARP miałaby finansować zakupy zagranicznych, a nie polskich technologii?
Bo jest to najszybszy sposób na unowocześnienie firmy i w większości rozwijających się krajów tak się dzieje. Poza tym zakup gotowych i przetestowanych technologii jest tańszy i nie jest obarczony ryzykiem. PARP powinna dofinansowywać małe i średnie firmy, które cierpią na brak innowacyjnych rozwiązań, ale nie mogą czekać, aż zakończą się nad nimi prace badawcze. Z tym że agencja ma dbać o to, aby te kupowane technologie były faktycznie najnowocześniejsze i innowacyjne.

Rozmawiała już pani o takim podziale kompetencji z ministrem gospodarki?
Prace na temat podziału zadań w nowym Programie Operacyjnym Inteligentny Rozwój trwają już od miesięcy. Koordynowane są przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego z udziałem odpowiednich ministrów reprezentujących zarówno MG, jak i MNiSW oraz z innych resortów. Jesteśmy już po dwóch turach negocjacji.

MNiSW zakończyło nabór w konkursie na brokerów innowacji. Na czym będzie polegała ich praca?
Mają łączyć naukowców z przedsiębiorcami. Ich zadaniem będzie przeprowadzenie stron przez cały proces biurokratyczny – rejestrację patentów, zawiązywanie spółek. To wszystko będzie rolą brokera, który ma także pomagać w prowadzeniu negocjacji pomiędzy stronami w sprawie wysokości udziałów czy dzielenia się ewentualnymi zyskami w przyszłości.

Jak zamierza pani przekonać naukowców do komercjalizacji ich prac?
Argumentami ekonomicznymi, bo uważam je za najbardziej przekonujące. Już przy ocenie jednostek naukowych, szczególnie z nauk ścisłych i technicznych, uwzględniamy ich zgłoszenia patentowe, udział w targach i wystawach, liczbę i jakość nowych wzorów użytkowych, wprowadzonych wyników prac naukowych do przedsiębiorstw. Im więcej mają takich osiągnięć, tym większe dostaną wsparcie finansowe z budżetu państwa. Przypomnę, że kiedyś podstawą oceny była jedynie liczba publikacji, co nie zachęcało do współpracy z przedsiębiorcami.

Ponadto chcemy uwłaszczyć naukowców. W tym celu zmieniamy ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z tym dokumentem to naukowcy będą nie tylko właścicielami praw autorskich, lecz także majątkowych, a nie publiczne jednostki naukowe. Mając świadomość, że komercjalizacja ich wynalazków może przynieść im duże zyski, będą mieli większą motywację, by nie zostawiać swoich projektów w szufladzie. Będą więc sami żywotnie zainteresowani, by dotrzeć do przedsiębiorców, którzy zainwestują w komercjalizację. I może nie najlepiej to zabrzmi, ale uważam, że żądza zysków może być tu głównym motorem działania.

Na ile to, o czym rozmawiamy dzisiaj, będzie aktualne za kilka miesięcy, skoro podobno na jesieni składa pani rezygnację?
Dementuję informację, że mam zamiar odejść w najbliższym czasie. Chcę dokończyć to, co zaczęłam w MNiSW. Choć oczywiście w sprawie stanowisk w Radzie Ministrów decydujący głos należy do premiera.