Pozycja PSL na pewno nie słabnie. Część starych działaczy odeszła na emeryturę, do władz weszła grupa młodych ludzi ściągnięta przez Janusza Piechocińskiego i chwała mu za to - twierdzi Żelichowski.

Reklama

Jednak sam Piechociński nie buduje pozytywnego obrazu PSL, stwierdza gazeta. - Każdy polityk musi nie tylko umie mówić, ale i słuchać. Prezes do tej pory nie potrafił. Życie go nauczy, bo w polityce nie ma sentymentów - mówi poseł PSL.

Waldemar Pawlak przegrał wybory w PSL bo ma w sobie chłopski upór - tłumaczy zniknięcie ze sceny politycznej poprzedniego szefa PSL. - Zawsze dążył do realizacji swoich pomysłów, nie oglądając się na zdanie reszty. Tym się naraził wielu ludziom. Ale trzeba przyznać, że premier Tusk liczył się z nim - dodał.

W tej chwili nie widzę innego kandydata na przyszłego lidera PSL niż Władysław Kosiniak-Kamysz. To bardzo zdolny młody człowiek. Dziś jest ministrem, z którym premier najbardziej się liczy w rządzie. Jego pozycja systematycznie rośnie - zachwala Żelichowski.

Kto wygra wybory w 2015 roku? - Moim zdaniem karta zaczyna się odwracać. Jeśli utrzyma się trend ożywienia gospodarczego, ludzie zobaczą, że podnosi się poziom życia, to my wygramy czyli będzie koalicja PO-PSL - uważa poseł.

Wygranej PiS i koalicji PiS-PSL moja wyobraźnia nie ogarnia. Byłem przy rozmowach z PiS, kiedy rozważaliśmy koalicje w 205 r. Wtedy odmówiliśmy i nie wyobrażam sobie, by teraz miało być inaczej. Wtedy odpadliśmy przy ogólnych założeniach. Zderzyliśmy się z pisowską wizja państwa. To było państwo silne służbami, karami, restrykcjami. Dla mnie i wielu moich kolegów to było przerażające - podkreśla Żelichowski.