O rozwiązaniu umowy o pracę z dwoma pracownikami, którzy mają postawione zarzuty prokuratorskie, zdecydował szef MAC Michał Boni. W komunikacie resortu zapewniono, że MAC nie miał wcześniej oficjalnej informacji o zarzutach wobec tych osób.

- Nie było, nie jest i nigdy nie będzie intencją ministra Michała Boniego zatrudnianie osób, co do których toczą się sprawy prokuratorskie -  napisano także.

Podkreślono przy tym, że rekrutacja była prowadzona zgodnie z przepisami ustawy o służbie cywilnej oraz regulacjami wewnętrznymi, co oznacza, że kandydaci musieli dostarczyć m.in. oświadczenia o nieskazaniu prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe oraz o korzystaniu z pełni praw publicznych.

Wiadomo także, że szef MAC poprosił dyrektor generalną i Biuro Kontroli o przeprowadzenie kontroli procedur konkursów pracowniczych.

Grzegorz W. oraz Andrzej M. zarzuty usłyszał w styczniu tego roku w związku z kontraktem na modernizację systemów teleinformatycznych, który z wolnej ręki otrzymało IBM. Pół roku wcześniej Grzegorz M. odszedł ze Straży na emeryturę. Ale jeszcze w grudniu 2012 roku znalazł nową pracę - wygrał konkurs na stanowisko głównego specjalisty w wydziale, który zajmuje się m.in. integrowaniem telefonów alarmowych pod numerem 112. Miesiąc później dołączył do niego Andrzej M.

Sam Grzegorz W. zapewnia w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że konkurs wygrał uczciwie, podkreśla swoje 20-letnie doświadczenie w informatyzacji. Dodaje, że informował resort o zarzutach. Co go mówi jednak rzecznik MAiC Artur Koziołek. Według niego pracownicy ministerstwa dowiedzieli się o tym w marcu z własnych źródeł.

Tymczasem warszawska prokuratura - jak wynika z informacji "Rzeczpospolitej" - ma dowody, że konkurs został ustawiony.