Dziennik Gazeta Prawana logo

7 mln na unijny spot to dużo? Tak się promują ministerstwa

9 czerwca 2014, 06:13
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
polski złoty stuzłotówki banknoty
polski złoty stuzłotówki banknoty/Shutterstock
Od 160 tys. do prawie 42 mln zł – taka jest rozpiętość wydatków resortów w tej kadencji rządu na działania promocyjne. Nie ma żadnych precyzyjnych wytycznych, jak te usługi są wyceniane.

W usługach PR czy marketingowych nie ma nic złego. Zdarza się, że projekt jest realizowany z dotacji unijnych i wówczas promocja jest obowiązkowa i w dużej części (do 85 proc.) pokrywana z funduszy UE. Infor Biznes (wydawca DGP) oraz powiązane z nim spółki są wśród wykonawców kontraktów, np. na ogłoszenia prasowe z Ministerstwa Pracy w 2013 r. o wartości prawie 5,9 tys. zł.

Zaskakuje jednak ogromna rozpiętość kwot wyłożonych na promocję przez poszczególne resorty. Największy kontrakt z ostatnich trzech lat opiewał na ponad 20 mln zł. W 24 przypadkach te sumy zaś przekraczały milion złotych. Przykładowo, jedna z najgłośniejszych, najbardziej spektakularnych i udanych kampanii reklamowych w Polsce, czyli wprowadzenie dekadę temu marki Heyah, było wyceniane przez rynek na ok. 20 mln zł, z czego 11 mln to były wydatki na czas antenowy według cenników stacji (a te zawsze są wyższe niż ostateczne stawki).

– opowiada nam PR-owiec, którego agencja regularnie działa na tym rynku od kilku lat.

Dlaczego postanowiliśmy przyjrzeć się wydatkom marketingowym ministerstw? Coraz częściej w próbach kontaktów z urzędami centralnymi trafialiśmy nie na rzeczników prasowych, lecz na zewnętrzne firmy PR (mimo że resorty mają swoje biura prasowe). Tak było choćby w MEN, które za 69 tys. zł zatrudniło agencję PR do poprawy wizerunku reformy „Cyfrowa szkoła”, czy w Ministerstwie Kultury, które za 50 tys. zł wynajęło PR-owców do „koordynacji spotkań przedstawicieli MKiDN z przedstawicielami mediów”.

Prawie cztery tygodnie temu zapytaliśmy wszystkie ministerstwa oraz Kancelarię Prezesa Rady Ministrów o wartość i treść umów podpisanych przez nie na usługi z zakresu PR, reklamy i marketingu. Udostępnienie tych informacji szło im jednak bardzo opornie. W większości tłumaczyły się koniecznością zaangażowania wielu pracowników w proces zbierania tych danych, wskazując jednocześnie, że są to dane przetworzone. Na nasze pytania, mimo długiego czasu oczekiwania, nie odpowiedzieli: Ministerstwo Skarbu Państwa, Ministerstwo Finansów i kancelaria premiera. Ministerstwo Rolnictwa zamiast przesłać nam dane poszczególnych kontraktów, ograniczyło się jedynie do podania globalnej kwoty wydatków.

Niektóre wydatki ministerstw są zastanawiające. W 2011 r. resort nauki i szkolnictwa wyższego zapłacił 857 tys. zł za rozwój internetowej galerii projektów pod adresem www.projekty.nauka.gov.pl. Strona dziś już nie działa. Z kolei Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w 2011 r. wydało 10 tys. zł na film promocyjny dotyczący wdrożenia aplikacji ZMOKU (służącej do prowadzenia ewidencji w samorządach). Tymczasem aplikacja nigdy nie została w gminach wdrożona, a zamiast niej ma się pojawić zupełnie inny system o nazwie ŹRÓDŁO.

Okazuje się też, że sporą popularnością wśród resortów cieszą się gadżety. I tak np. Ministerstwo Zdrowia w zeszłym roku zamówiło maskotki pluszowe w białych fartuchach za niemal 15 tys. zł, a w 2011 r. na długopisy i pióra wieczne z grawerem wydało niemalże 45 tys. zł. Jeszcze bardziej zaszalało Ministerstwo Gospodarki, które w 2013 r. wydało ponad 570 tys. na gadżety promocyjne, takie jak kalendarze, długopisy, smycze i USB. Jeszcze bardziej oryginalny chciał być resort obrony narodowej, który poza oczywistymi wydatkami na promocję wojska polskiego nie szczędzi pieniędzy np. na pamięci USB w kształcie pocisku (tysiąc sztuk za 34,7 tys. zł, czyli 34,7 zł za jedno USB) czy krówki reklamowe (1 tys. kg o wartości 14,6 tys. zł).

Wraz z rozwojem mediów społecznościowych coraz więcej wydatków jest także na promocję w internecie. Nie wszystkie zresztą są do końca racjonalne. Zastanowił nas choćby kontrakt zawarty w tym roku przez Lasy Państwowe o wartości 30 tys. zł za audyt 30 profili (fanpage’ów) na portalu Facebook i przeprowadzenie 10-godzinnego szkolenia na temat komunikacji w tym serwisie społecznościowym.

– tłumaczy Anna Malinowska, rzeczniczka LP. Audyt każdego profilu trwał od 2 do 5 godzin.

Z lektury kontraktów wyłaniają się również firmy, które szczególnie często mogą liczyć na rządowe zamówienia. Przykładowo z 23 zleceń, jakie od 2011 r. zawarła Władza Wdrażająca Programy Europejskie (jednostka podległa MAiC), ponad połowę otrzymały tylko dwa przedsiębiorstwa. Podobnie w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego na 21 kontraktów 13 zdobyła jedna agencja.

Kto ile wydał i na co? SZCZEGÓŁY KONTRAKTÓW


Ciekawe powiązania w kontraktach? Niecodzienne zależności? Dostrzegłeś drugie dno? NAPISZ DO NAS!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj